Nowogodni spontan cz. 2, czyli drewniane UNESCO – Drohobycz

Kolejnym miastem w moim nowogodnim spontanie był Drohobycz. Miasto o którym się mało mówi i bardzo mało wie. Nie ma w nim wielu atrakcji żeby zatrzymać się tam na długo, ale będąc w okolicy na pewno warto poświęcić mu jeden dzień. Nie spotkamy tam tłumów turystów jak we Lwowie, a to dodaje mu tylko uroku. Z Truskawca dojazd do Drohobycza zajmuje jakieś 20 minut, ale można się tam również dostać bezpośrednio ze Lwowa. Dlaczego warto zajrzeć do tego miasta?
Pierwszym powodem jest wspaniała architektura tego starego miasta. Jak to na Ukrainie bywa budynki są zaniedbane ale nie odbiera im to uroku. Miasto nie ucierpiało praktycznie wcale w czasie II wojny światowej dzięki czemu zachowało się mnóstwo wspaniałych budynków. W centrum miasta znajduje się rynek, a na nim zabytkowy ratusz. Wygląda to trochę jakby zminimalizowany Lwów.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Najbardziej malowniczymi ulicami są ulica Szewczenki i ulica Iwana Franki. Moim zdaniem znajdują się przy nich perełki Drohobyckiej architektury. Ciężko mi mówić o jakiś stylach, bo nie jestem znawcą, ale okiem laika mogę stwierdzić że może się to wszystko podobać. Zresztą sami zobaczcie na zdjęciach, one lepiej pokażą to co ja chciałbym wam powiedzieć. Są to równoległe ulice dlatego proponuję przejść się najpierw ulicą Szewczenki na końcu odbić w prawo do pomnika ofiar wielkiej wojny ojczyźnianej i wrócić ulicą Iwana Franki.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Miejsca które również warto zobaczyć to zabytkowa Synagoga czy Kościół św. Apostołów Piotra i Pawła, które znajdują się na zachód od Rynku. Są bardzo widoczne i nie da się przejść obok obojętnie.

 

 

 

No i oczywiście największy skarb Drohobycza, wpisane na listę UNESCO, piękne, wspaniałe i absolutnie niesamowite, drewniane cerkwie. Jak by jeden skarb było mało Drohobycz posiada dwa takie skarby. I są to największe powody żeby odwiedzić to miasto. Pierwsza cerkiew Podwyższenia Krzyża Świętego z XVI w, znajduje się na terenie jednostki straży pożarnej, na szczęście nikt nie robi problemów żeby można było się do niej zbliżyć i fotografować. Niestety nie można wejść do środka.

 

 

 

 

 

 

 

 

Druga Cerkiew pw. św. Jura znajduje się kawałeczek dalej. Równie piękna, pochodzi z przełomu XV i XVI w. Jej podstawową przewagą jest że za dosłownie parę groszy można wejść do środka. Zdecydowanie warto. Faktem jest że za każde udogodnienie trzeba dodatkowo dopłacić. Wejście opłata, możliwość robienia zdjęć opłata, wejście na górną kondygnację opłata, na szczęście są to tak małe opłaty że nawet płacąc za wszystko nie uszczuplimy naszego budżetu. Pieniądze z każdej opłaty rzekomo idą na renowację tego bezcennego zabytku, co dodatkowo motywuje żeby jednak zapłacić.

 

 

 

 

 

 

 

Jak wspomniałem wyżej możliwość fotografowania w środku była dodatkowo płatna, jako że byłą nas dwójka i dwa aparaty zdecydowaliśmy się zapłacić za jeden. Zdjęcia wykonywała Paulina z bloga Mucha w sieci (zwana w czasie tego wyjazdu Grażyna), jako że robi dużo lepsze zdjęcia. Ja tylko umieszczam je na blogu oczywiście za jej zgodą.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

P.S. Grażynko dziękuję za możliwość udostępnienia zdjęć i ewentualnie za wspólny wyjazd 😛

Zapraszam również do pierwszego posta z tego wyjazdu czyli do TruskawcaJeśli podobał Ci się ten post, lub nie? Chciałbyś coś dodać, czegoś się jeszcze dowiedzieć. Pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza. 

Comments

  1. wygląda na bardzo senne spokojne miasteczko 😉 Ja w sumie nie lubię zwiedzać ale cerkwie naprawdę robią wrażenie. Ile kosztował wstęp?

  2. z tego co pamiętam to jakoś 20 hrywien więc naprawdę grosze… 🙂

  3. Super zdjęcia, od razu czuć klimat wschodu! Panie Szpaku, Pan to jesteś prawdziwy specjalista od byłego Sajuza, powiedz mi – ile Ci zostało, jedna republika? 🙂

  4. Dokładnie został tylko Uzbekistan który planuję na ten rok 🙂

  5. Tych okolic nie znam wcale. Jednak z Twoich zdjęć miasteczko wygląda na senne, ale jakże klimatyczne. Męża ciągnie na wschód więc pewnie kiedyś uda nam się zobaczyć te perełki 🙂

  6. Ksionc says:

    Woow! Fenomenalne zdjęcia! Wschód znam słabo, "-stany" również. Być może nie dorosłem jeszcze do takich miejsc. Nie mniej, kontynuuj, to co robisz, bo robisz to świetnie 🙂

  7. trento says:

    Przyznam, że do tej pory nie wiedziałam o Drohobyczy nic, ale teraz miałabym ochotę wpaść tam choćby po to, żeby zobaczyć Cerkiew Św. Jura. Wygląda intrygująco.

  8. No właśnie jest to senne ukryte i nikomu szerzej nie znane miasteczko… a jakie perełki kryje… 🙂

  9. Miło mi to słyszeć jeszcze mi sporo miejsc na wschodzie zostało do sprawdzenia więc bez obaw… 🙂

  10. Od granicy z Polską jest to kawałeczek więc myślę warto odwiedzic… 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *