Prisztina – spacer po stolicy Kosowa

Prisztina to chyba najbardziej kontrowersyjna stolica Europy, kraj w zasadzie też kontrowersyjny. Jedni Kosowo uznają jako kraj, inni twierdzą że to dalej Serbia, a ja? No cóż ja przyjąłem zasadę że jako Polak, będę się stosował do tego co twierdzą Panowie przy stolikach. Ci zaś uznali że Kosowo jest krajem, a Prisztina jego oficjalną stolicą. Kim więc jestem żeby mieć własne zdanie. Tak na poważnie jednak udało mi się to miejsce odwiedzić i dzisiaj chciałbym was tam zabrać na spacer.

Nasz spacer zaczniemy od dworca autobusowego, gdzie przywiózł nas autobus z Tirany (o tym jak się dostać do Prisztiny znajdziecie na końcu tego posta). Na pierwszy rzut oka, nie zobaczymy nic prócz bloków z wielkiej płyty, co gorsza będziemy musieli się najpierw przez nie przedostać. Na szczęście nie jest to długa droga i za chwilę wyjdziemy na bulwar Billa Clintona. Tam przywita nas z uśmiechem na ustach nie kto inny jak sam były prezydent USA, spoglądający na swoją ulicę. Obok dumnie powiewa flaga tego kraju, a za plecami wodza okropny budynek mieszkalny na którym wisi wielki bilbord z jego podobizną.

Bulwar Billa Klintona, tak się nazywa a w nazwisku nie ma błędu.
          Idąc bulwarem po chwili zobaczymy górującą nad nim katedrę. Tutaj jakiekolwiek słowo będące pokrewne z ładnym, będzie sporym nadużyciem. Jednak warto ją w pamięci odnotować ponieważ jest to Katedra Matki Teresy, postaci raczej znanej. Za katedrą skręcamy w prawo i jesteśmy na ulicy kolejnego Amerykańskiego prezydenta czyli Georga Busha, tutaj trzeba zachować czujność bo łatwo przegapić jedną z najważniejszych atrakcji miasta, schowaną za budynkiem radia Kosowo. Biblioteka Narodowa to perła architektury brutalistycznej, pewnie wiele osób miałoby zastrzeżenia do jej urody, ale jedno jest pewne nikt nie przejdzie obok obojętnie.
Katedra im. Matki Teresy.

 

 

Biblioteka Narodowa w Prisztinie.

 

 

 

 

          Kiedy już nacieszymy oko, czas wrócić do ulicy Busha. Idziemy dalej, aż dojdziemy do centrum miasta, czyli bulwaru Zahira Pajazitiego (głównego dowódcy Armii Wyzwolenia Kosowa). Bulwar zaczyna się sporym placem gdzie z jednej strony stoi pomnik bohatera Kosowa, a z drugiej straszy brutalistyczny Grand Hotel Prisztina. Sam bulwar nie wiadomo kiedy przechodzi w kolejny bulwar z tym że teraz imienia Matki Teresy, tutaj również zobaczymy pomnik. Samo centrum jest dość przyjemnym miejscem do spacerowania, w około znajduje się mnóstwo kawiarenek, straganików z różnymi pierdołami, niestety magnesików z Prisztiny próżno szukać.
Hotel Prisztina.

 

 

 

Pomnik i początek bulwaru Matki Teresy.

 

 

 

          Za bulwarem warto pójść trochę dalej aby przespacerować się w okolice pobliskich meczetów. W jednym z nich opiekun meczetu zaprosił nas do środka, abyśmy mogli się rozejrzeć i zrobić kilka zdjęć.

 

 

          Wracając warto odwiedzić jeszcze jedno miejsce. Tutaj chodzi mi o najbardziej rozpoznawalny punkt w Prisztinie, a może i w całym Kosowie, czyli napis Newborn. Niby nic takiego, ale jednak. Pomnik ten został odsłonięty 17 lutego 2008 roku w dniu kiedy Kosowo ogłosiło niepodległość od Serbii. Dla uczczenia tego dnia co roku 17 lutego pomnik jest przemalowywany.
Najbardziej znana wizytówka Prisztiny.

 

          Całość nie zajmie nam dużo czasu więc można spokojnie usiąść w jednej z wielu kawiarni i napić się kawy.
          Jak się dostać do Prisztiny? My sprawdziliśmy dwie drogi. Przyjechaliśmy z Tirany autobusem, który kosztował 10 euro i jechał około 4-5h. Prisztinę opuściliśmy również autobusem, ale tym razem do Skopje, ten kosztował 5,5 euro i jechał około 3h. Warto jeszcze wiedzieć że aby wjechać do Kosowa musimy posiadać ważny paszport, a z pieczątką Kosowa, mogą nas spotkać trudności na granicy Serbskiej. Dlatego lepiej wtedy legitymować się dowodem osobistym, na który do Serbii swobodnie możemy wjechać. Jeśli zapytacie mnie „czy warto zatrzymać się w Prisztinie?” Odpowiem bez namysłu, wszędzie warto i wszystko trzeba zobaczyć na własne oczy żeby ocenić.

 

Takie tam zhuja 😛
          Podobał Ci się ten post? Byłeś w Prisztinie i masz inne odczucia? Coś chcesz dodać lub o coś zapytać? Pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Jeśli chcesz pomóc w rozwoju bloga udostępnij tego posta dalej niech inni też mają możliwość przespacerowania się po stolicy Kosowa.

Comments

  1. Shad says:

    post super, ale samo miasto do mnie nie przemawia 🙂 Szpaku podziwiam Cie za miłośc do wschodu, ja zdecydowanie wolę zachód 🙂 Majorka mówisz? tam jeszcze nie bylam, moze kiedys^^

  2. Majorkę polecam po za sezonem, można się trochę powłóczyć po górach. Jeśli zaś chodzi o sam wschód, to ciągnie mnie tam cały czas i jest to silniejsze ode mnie… 🙂

  3. kori says:

    Prisztina w ogóle mnie nie zachwyca, muszę przyznać to otwarcie.Rzadko mi się zdarza tak mówić ponieważ w każdym miejscu znajduję coś pozytywnego…

  4. Fru says:

    Najpierw pomyślałam: Clinton, Bush – what the hell? Ale poszłam po rozum do Wikipedii i już wiem czemu 😉

  5. Specyficzna jest i to jest chyba jej podstawowy plus, jednak jak ktoś nie czuje tego klimatu to nie dziwię się że nie zachwyca. Ja akurat lubię takie nijakie miasta 😛

  6. Hihihi… miło mi że popchnąłem trochę do poznania czegoś nowego… 😉

  7. Klinton – no nieźle! Faktycznie Biblioteka Narodowa chyba najbardziej cieszy oko, poza tym kiedyś musimy bardziej zagłębić się w te rejony, które tak z pasją opisujesz! 🙂

  8. Bałkany dopiero odkrywam, ale muszę przyznać że co raz bardziej mi się podobają. 🙂

  9. Krzysiek says:

    Obowiązkowy punkt do odwiedzenia, co nastąpi już wkrótce 🙂 Dzięki za wiele przydatnych informacji. Ogłoszenie niepodległości przez Kosowo wywołało lawinę zdarzeń w świecie. Chwilę później przecież podobny manewr wykonała Osetia Południowa. Ciekawe jaka jest przyszłość Kosowa, bardzo ciekawe…

  10. Ewelina O. says:

    No właśnie..po tej krótkiej wycieczce po Prisztinie zastanawiałam się…czy warto? Już kiedyś widziałam przelotem jakieś zdjęcie. Kilka lat temu planując nasz Balkan Trip, mieliśmy na uwadze, ale po przeczytaniu kilku blogów jakoś się nie skusiliśmy. Mam wrażenie, że to wyludnione miasto….Przypomina mi trochę Podgoricę, ale oni mają za to oldschoolowy "PKP" 😀

  11. Gadulec.me says:

    To jedno z nielicznych państw na Bałkanach, których JESZCZE nie odwiedziłam. Wygląda całkiem sympatycznie ta Prisztina. Chociaż trochę pusto. A mają dobrą kawę? Zawsze można odwiedzić miasto i napić się czegoś smacznego 😀

  12. My byliśmy w tym roku dwukrotnie w Prisztinie i jeśli chodzi o samo miasto cóż ewidentnie pięknie nie jest – śmiało ten samo rodzaj urody co Podgorica, ale jeśli chodzi o kosowskie stemple w paszporcie to z radością trzy chyba zebraliśmy i na granicy macedońsko-serbskiej w Tabanovcach-Preszewie nie było żadnego problemu – co więcej serbski stempel wylądował na stronie obok więc mam wrażenie że te informacje są po prostu przestarzałe i dobrych kilka lat temu tak było

  13. Tylko Kosowo zostało na świecie uznane, a Osetia nie bardzo. Takie "przewroty" zawsze mają olbrzymi wpływ na równowagę. Tak, też uważam że Prisztina jest obowiązkowym punktem do odwiedzenia na Bałkanach, choćby po to żeby choć trochę zrozumieć sytuację polityczną w Serbii.

  14. Prisztina nie jest miastem ciekawym turystycznie, ale na pewno warto je trochę poznać bo jest cennym punktem w zrozumieniu sytuacji geopolitycznej na Bałkanach. Niby kolebka Serbii, a jednak bliżej im do Albanii. Dziwna tam panuje atmosfera. 🙂

  15. Kawa mi za bardzo nie smakowała, ale byłem zaraz po Albanii a to jednak tam piłem wybitną kawę na każdym kroku. To bardzo wysoko postawiona poprzeczka.

  16. No to może się to już zmieniło, bo mnie to co prawda nie spotkało ale słyszałem o sytuacjach kiedy odmówiono komuś wjazdu do Serbii. Faktem jednak jest że było to dawno, więc mogło się to zmienić. Oby tak było. 😉

  17. Kresy says:

    Świetna relacja. ps. warto zainstalować do tego wordpress-a jakiś plugin pozwalający przeglądać zdjęcia przy użyciu np. lightbox, polecałbym plugin o nazwie np. Easy FancyBox, bo takie cofanie do wpisu i ponowne ładowanie strony za każdym razem jak chce obejrzeć zdjęcie, bo miniaturki są skompresowane do pixelozy to trochę uciążliwe.

    1. Dzięki za podpowiedź, na wp przeniosłem się nie dawno i mam jeszcze sporo do nauki i poprawy. 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *