Główny Szlak Sudecki w weekend cz.1, Góry Izerskie i Karkonosze

Główny Szlak Sudecki imienia Mieczysława Orłowicza (GSS) – szlak turystyczny oznaczony kolorem czerwonym. Ciągnący się przez 440 km najciekawszymi partiami Sudetów. Zaczyna się w Świeradowie Zdroju, biegnie między innymi przez Góry Izerskie, Karkonosze, Rudawy Janowickie, Góry Sowie, Stołowe, Orlickie, Bystrzyckie, Masyw Śnieżnika, Góry Opawskie aż do Prudnika w województwie Opolskim. To tyle jeśli chodzi o podstawową wiedzę, teraz czas przenieść się na szlak i sprawdzić jego bieg w praktyce. Niestety ciężko zorganizować się i zrobić go jednym ciągiem, tym bardziej że człowiek ma tyle różnych planów. Jednak weekendowo czemu nie. Nasze założenie mówi żeby przynajmniej raz w miesiącu na weekend pojechać w Sudety i zrobić odcinek Głównego Szlaku Sudeckiego. Co wyjdzie zobaczymy, tymczasem zapraszam do relacji z pierwszego odcinka.

Krok pierwszy, czyli wyzwanie.

Oboje z Angeliką kochamy góry, jednak ciut inaczej. Ja turystycznie, lubię nie śpiesznie wędrować, zaszyć się gdzieś na uboczu, obserwować, kontemplować widoki. Angelika wyczynowo, byle dalej, byle wyżej, a im trudniej tym lepiej. Wspólna wędrówka zaowocowała tym że ja musiałem nieco przyspieszyć (czasami gubiąc przy tym płuca), a Angelika trochę zwolnić (patrząc przy tym na mnie z politowaniem). Teraz modne są różne wyzwania, które czasami ktoś nam rzuca, a czasami rzucamy je sami sobie. Angelika rzuciła wyzwanie tym razem przed nami „minimum 50 km wędrówki w górach, na miesiąc”. Nie mogłem nie podjąć rękawicy, jednak postanowiłem je bardziej sprecyzować „ale po Głównym Szlaku Sudeckim, przejdźmy go weekendami od kropki, do kropki”. I stało się, challenge accepted. Tak naprawdę w tym wszystkim wyzwaniem nie ma być sam Główny Szlak Sudecki czy te 50 km, ale znalezienie tego wolnego weekendu żeby się na niego wyrwać.

Krok drugi, czyli komu w drogę temu trampki.

Nie chcąc marnować czasu z Wrocławia startujemy już w piątek. Niestety dopiero popołudniu. Praca na etacie jednak nie sprzyja projektom podróżniczym. Na szczęście do celu nie mamy daleko, a przesiadka w Jeleniej Górze nie trwa długo. O 18 meldujemy się w Świeradowie Zdroju. Ja uzbrojony w mapę papierową, Angela w mapę elektroniczną postanawiamy szybko znaleźć czerwoną kropkę i jak najszybciej pokonać odcinek zaplanowany na dzisiaj. I tutaj zaczynają się pierwsze schody. Gdzie szukać czerwonej kropki? Mapa i internety twierdzą wspólnie że w Świeradowie przy ul. Sienkiewicza. Prawda jednak okazuje się brutalna, a kropka jest schowana na tablicy przy ul. Wyszyńskiego. Skąd te rozbieżności? Nie mam pojęcia. Patrząc jednak na to że jest to w moim mniemaniu dość spora atrakcja dla Świeradowa, można by to wyeksponować bardziej. Chyba że właśnie o to chodzi żeby turysta zamiast szybciutko lecieć na szlak, kręci jeszcze godzinę po mieście szukając tego punktu (tak jak my). Na dzień dobry 45 minut poślizgu.

Właśnie taką kropką w Świeradowie Zdroju zaczyna się 440 kilometrowy Główny Szlak Sudecki.
Szlak im. Dr. Mieczysława Orłowicza

Dzień 1 – byle w Izery.

Na ten dzień nie mieliśmy ambitnych planów, tak naprawdę chcieliśmy dotrzeć tylko do schroniska PTTK na Stogu Izerskim, gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg. Sam szlak prowadzi obok zabytkowego sanatorium w Świeradowie, aby zaraz zacząć się wspinać na Stóg Izerski. Najpierw idziemy drogą asfaltową przez las, aby potem odbić leśną ścieżką. Im wyżej tym częściej pojawiają się cieszące oko widoki, my jednak idziemy już w ciemnościach. Po około dwóch godzinach docieramy do schroniska. Meldujemy się w pokoju. Standard typowo schroniskowy, czyli wystarczający, jednak cena 55 zł od osoby jest powalająca. Polecam rezerwować wcześniej, bo można wziąć ciut tańsze pokoje.

Widok ze Stogu Izerskiego
Góry Izerskie
Schronisko na Stogu Izerskim

Dzień 2 – Góry Izerskie potrafią dać ostro w kość

Dzięki Bogu już weekend i można pospać, codziennie wstaję o 6:00 do pracy, ale jest sobota więc burżuazyjnie budzik nastawiliśmy na 7:30. Przyznam się szczerze że zbieranie się szło nam bardzo powoli i na szlak wychodzimy dopiero po 9:00. Teraz mieliśmy ruszyć dalej czerwonym szlakiem, jednak coś poszło nie tak. Znowu mapa i internety mówią jedno, a szlak ma to gdzieś i robi drugie. Zamiast szybciutko biec na Polanę Izerską, szlak kieruje nas na szczyt Stogu Izerskiego, potem na Łącznik, a następnie odbija w stronę Polany. Trasa nie jest wymagająca, nawet mimo panującej w koło zimy, jednak jest ciut dłuższa. Docieramy do Polany Izerskiej, tutaj nasz czerwony szlak krzyżuje się z niebieskim w który skręcamy, chcemy odwiedzić Chatkę Górzystów i posilić się legendarnymi naleśnikami.

Schronisko Chata Górzystów
I legendarne naleśniki w Chacie Górzystów

Wracamy w to samo miejsce, aby kontynuować Główny Szlak Sudecki. Teraz dopiero zaczyna się prawdziwa wyrypa. Niby oklepane Góry Izerskie, a droga prawie że dziewicza, chociaż właściwie dla piechurów dziewicza. Pierwszy, drugi, trzeci krok i wpadamy po pas w śnieg, wygrzebujemy się i znowu to samo, jak mantra. Utrudnia to bardzo marsz, w szczególności mi, brak kondycji jednak szybko wychodzi, a przedzieranie się przez nieprzetarty szlak pochłania sporo sił. Odcinek około 9 km, pokonujemy w prawie 4 godziny. Droga odpuszcza nam dopiero kiedy docieramy do zbiegu trzech szlaków (czerwonego, zielonego i niebieskiego). Chwilę idą one razem, a potem nasz czerwony zmierza ku schronisku Wysoki Kamień, który wbrew nazwie schronienia próżno szukać. Zamknięte na głucho, rozwiewa marzenia o jakimś słodkim napoju na pokrzepienie. Pozostaje zjeść tylko paprykarz z puszki (którego smaku nawet nie czułem), chwilę odpocząć i ruszyć dalej do Szklarskiej Poręby. Mimo ciemności idzie się w miarę łatwo, tutaj szlak już jest wydeptany.

Raz po śniegu…
…raz po pas w nim.

Zmęczenie i późna pora powodują że nie udaje nam się dotrzeć już do schroniska na Szrenicy, gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg na kolejną noc. Sezon w Szklarskiej w pełni, więc znalezienie noclegu graniczy z cudem. Jednak życiem rządzi karma i ten cud się trafia zdarza. Po długich poszukiwaniach trafiamy do Doroty, która mimo kompletu gości znajduje dla nas ciepły i suchy kąt. W ramach podziękowania mogę szczerze polecić wam to miejsce.

W Karkonoszach też zimowo.

Dzień 3 – Atak szczytowy na grań Karkonoszy

Jest niedziela, wczoraj poszaleliśmy z późnym wstawaniem, ale dzisiaj to już w ogóle. W okolicach 10 dopiero meldujemy się na Głównym Szlaku Sudeckim. Góry Izerskie pozostawiamy za sobą, a przed nami Karkonosze. Pierwszy odcinek dzisiaj prowadzi nas na Szrenicę (1352 m. n.p.m.), gdzie robimy sobie przerwę obiadową, w ruch idą zupki chińskie z kabanosami. Niestety już dzisiaj trzeba wracać do Wrocławia, ale postanawiamy jeszcze kawałek iść przez GSS. Docieramy do Śnieżnych Kotłów, niestety widoczność jest fatalna i nic nie widać. My odbijamy w żółty szlak, do schroniska pod Łabskim Szczytem, gdzie chwilkę odpoczniemy. Następnie, kierujemy się niebieskim do wodospadu Szklarki, skąd kolejnym tym razem czarnym szlakiem na dworzec Szklarska Poręba Dolna.

Kiedy schodziliśmy z grani Karkonoszy powoli się rozchmurzało.
Schronisko pod Łabskim Szczytem.
Raki momentami się bardzo przydawały.

Statystki z endomondo:

Dzień 1 – dojazd z Wrocławia do Świeradowa Zdroju
czas: 1:41 h, dystans: 5,36 km, przewyższenia: 574 m,
szlaki: czerwony ze Świeradowa do Schroniska na Stogu Izerskim.
0-5km – Głównego Szlaku Sudeckiego
Dzień 2 – czas: 9:57 h, dystans: 33,09 km, przewyższenia: 568 m,
szlaki: czerwony ze Stogu Izerskiego do Szklarskiej Poręby,
niebieski: z Polany Izerskiej do Chatki Górzystów i spowrotem
5-24km – Głównego Szlaku Sudeckiego
Dzień 3 – czas: 5:39 h, dystans: 23,37 km, przewyższenia: 995 m
szlaki: czerwony ze Szklarskiej Poręby do Śnieżnych Kotłów,
żółty ze Śnieżnych Kotłów do Schroniska pod Łabskim Szczytem
niebieski ze Schroniska pod Łabskim Szczytem do wodospadu Szklarki
czarny z wodospadu Szklarki do stacji PKP Szklarska Poręba Dolna
powrót ze Szklarskiej Poręby do Wrocławia
24-34km – Głównego Szlaku Sudeckiego

Noclegi:
Schroniska PTTK na Stogu Izerskim – Świeradów Zdrój
Domicili Alma – Szklarska Poręba

Zapraszam również do innych postów z przejścia Głównego Szlaku Sudeckiego, do postów z Karkonoszy, Izerów czy innych gór Polskich.
Karkonosze i Izery w dni cztery
Korona Gór Polski

Lubisz góry? Znasz Izery i Karkonosze? Podobał Ci się post i/lub zdjęcia? Zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Jeśli chcesz pomóc w rozwoju bloga będzie mi miło jak udostępnisz tego posta swoim znajomym.

Comments

  1. 55 zł za nocleg na Stogu? Kogoś mocno posr…ło! Ale na stronie widzę, że jest to maksymalna cena noclegu, a minimalna to 35. Lecz i tak nie lubię tego schroniska. Już przed budową kolejki dzierżawcy byli dziwni, a teraz to już w ogóle im odwala. Wpaść i wypaść.

    Konserwatyści sudeccy powiedzą, że GSS kończy się w Paczkowie, a to do Prudnika to podróba i lipa 😛

  2. Komu w drogę, temu trampki? Po zdjęciach i opisie powinno być raczej: komu w drogę, temu pług śnieżny lub chociaż rakiety śnieżne. (-:,

  3. Dlatego też napisałem żeby rezerwować wcześniej, my się późno obudziliśmy dlatego nie mieliśmy za bardzo wyjścia.

    Tak słyszałem o tym, nie mniej jednak oficjalnie teraz kończy się w Prudniku i tam mam zamiar dojść. 🙂

  4. Tak właściwie to masz rację pług by się przydał…my niestety tylko raki mieliśmy… 😉

  5. odcinek z Prudnika to właściwie płasko. Z górami to ma mało wspólnego dopóki się nie dojdzie do Opawskich 🙂 Tak trochę to na siłę 😀

  6. Skadi says:

    Ojej a co się stało z tą kropką? Jak ja zaczynałam Orłowicza to nie była tak zamalowana 🙁 Kiedyś nocowałam na Stogu Izerskim, bez wcześniejszej rezerwacji i cena była ok. Może dlatego, że to było w tygodniu i ogólnie było mało turystów.

    1. Kropka zamalowana była już, kiedy ja kończyłem GSS we wrześniu 2016 r. Teraz, o ile znów coś się nie zmieniło, szlak zaczyna się kilkadziesiąt metrów dalej, na ul. Wyszyńskiego (na wysokości ul. Korczaka). Są tam dwie kropki, drzewach po obu stronach chodnika 🙂 Dziwne to…

  7. To zdjęcie na którym przechodzisz po pas w śniegu jest bezcenne 🙂

  8. Karolina says:

    Wooow ale super jest się tak zapadać w śniegu! Marzy mi się przejście Głównego Szlaku Beskidzkiego, może na Sudecki też mnie najdzie ochota! Cudnie!

  9. Zazdroszczę wrażeń! Tak sobie patrzę na Wasze zdjęcia, na te piękne widoki i aż tęskni mi się za górami i pieszymi wędrówkami. Chyba pora to zmienić 🙂

  10. Piękne tempo sobie narzuciliście! Mnie to jednak zdecydowanie bliżej jest do Twojego stylu, czyli powoli, ale rozkoszując się samym byciem w górach 🙂 Z czym były naleśniki? 😀

  11. Kropka jest schowana tylko dla Orłów (lub Szpaków) 😉

    Schronisko przyjemne ale jednak ta cena nas trochę zniszczyła… 🙁

  12. Właściwie to nie ja tylko moja dziewczyna, ja byłem schowany za aparatem, chociaż też musiałem co chwilę wyczołgiwać się ze śniegu. 😉

  13. Na początku było fajnie się zapadać w tym śniegu, ale po kilku godzinach człowiek miał już go serdecznie dość. 😛

  14. Nie wyobrażam sobie że miałbym teraz rzucić wędrówki górskie, mi cały czas jest mało gór. 🙂

  15. teraz był drugi etap, teoretycznie spokojniejszy ale warunki w górach były bardzo trudne i ciężko było by zrobić coś więcej… 😉

  16. Marta says:

    Cudowna sprawa! I ta zimowa aura – bajka.
    My jakiś czas temu wystartowaliśmy z Głównym Szlakiem Beskidzkim. Sporo jeszcze przed nami, ale już wiemy co planować dalej 😉

  17. Monia says:

    Świetny opis podróży, wszystko idealnie i szczegółowo wyjaśnione. Z pewnością wybiorę się w taką trasę w lecie 🙂

  18. Zima w górach jednak jest fantastyczna, a jak jeszcze pogoda dopisze to już w ogóle jest genialnie. Powodzenia na Głównym Szlaku Beskidzkim. 🙂

  19. Dziękuję bardzo. Polecam dalsze relacje z Głównego Szlaku Sudeckiego. 🙂

  20. Wikor943 says:

    Tak bardzo chciałbym odwiedzić te okolicy w tym okresie co wy ehh :]

  21. niestety zima się już kończy, ale jeszcze można się załapać na ostatni śnieg 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *