Zorza polarna w Finlandii, czyli #PKSnaZorze

Po raz kolejny udowodniłem sobie że spełnianie marzeń jest w zasięgu ręki. Szykując się po raz drugi na wyjazd do zimowej Finlandii nie miałem pojęcia czy uda nam się dopiąć swego i sfotografować zorzę polarną. Jednak z taką ekipą nawet gdybyśmy nie osiągnęli celu i tak wyjazd zapowiadał się przednio. W końcu z ekipą PKS nie podróżujemy od wczoraj, dla przypomnienia PKS to Piotr czyli ja, Kuba znany jako Sądecki Włóczykij i Szymon z bloga Pies, wędrowiec i stara chata. Nasze codzienne relacje mogliście śledzić na facebooku używając #PKSnaZorze. A teraz czas na podsumowanie tego wyjazdy i kilka dobrych rad jak zorganizować własne fińskie polowanie na zorzę.

Był to nasz drugi wspólny wyjazd na zorzę polarną w Finlandii, więc byliśmy już dużo mądrzejsi niż za pierwszym razem. Choć poprzednio zorzy nie udało się zobaczyć, teraz wierzyliśmy że się uda. Cały wyjazd trwał 8 dni z czego tak naprawdę tylko trzy noce mogliśmy poświęcić na polowanie. Czy to dużo czy mało każdy odpowie sobie sam. My jednak możemy z pełną świadomością powiedzieć że jest wystarczająco. Trzy noce wykorzystane w stu procentach, ponieważ każdej nocy udało nam się zorzę polarną zobaczyć i sfotografować. Noc w Oulu i dwie noce w Rovaniemi wystarczyły aby spełnić swoje marzenie. Jednak przyznać trzeba że dopisało nam wyjątkowe szczęście, a obejrzenie tego spektaklu nie jest tak oczywiste. Dowodem na to jest historia zaprzyjaźnionych Paragwajczyków, którzy do Rovaniemi przyjechali kiedy my je opuszczaliśmy, mimo dwóch całych nocy spędzonych na oczekiwaniu, zorza nie pojawiła się.

Ekipa #PKSnaZorzę + gościnnie Santiago nasz Paragwajski przyjaciel.

 

Co warto wiedzieć przygotowując się na oglądanie zorzy polarnej w Finlandii?

Siła zorzy jest określana w skali od 0-9 kp, dzięki której dowiemy się na jakiej wysokości geograficznej będzie widoczna. My korzystaliśmy z serwisu www.aurora-service.eu/, który mogę i wam polecić. Na stronie głównej znajdziemy skalę naniesioną na mapę, która ułatwi nam odczytanie danych. Na podstronie www.aurora-service.eu/aurora-forecast/ znajdziemy prognozy natężenia zorzy. Jak to odczytać? To proste. Powiedzmy że znajdujemy się w Oulu, według schematu znajduje się ono na granicy 3 i 4 kp, patrzymy na prognozę i sprawdzamy w interesującym nas terminie (3 dni do przodu) jakie będzie natężenie. Jeśli będzie równe lub wyższe niż potrzebne, mamy szansę przeżyć niesamowity spektakl.
Kolejna kwestia to pogoda. Nie będzie chyba dla nikogo niespodzianką że najlepiej gdyby niebo było bezchmurne. Nie jest jednak powiedziane że przy lekkim zachmurzeniu nie będzie dane nam oglądać cudu zorzy polarnej, niestety szanse wtedy maleją.
Bardzo ważny w polowaniu na zorzę jest odpowiedni ubiór. Pani zorza jest wyjątkowo kapryśna i może kazać na siebie długo czekać, a jak wiemy na północy Finlandii temperatury bywają raczej niskie, a mróz siarczysty. Miejsca które dobieramy najczęściej są kiepsko osłonięte od wiatru, co znacząco wpływa na odczuwalną temperaturę. W naszym przypadku pierwszej nocy w Oulu ustawiliśmy się na zamarzniętym jeziorze, a dwie następne spędziliśmy na zamarzniętej rzece w Rovaniemi.
Najpierw trzeba się ustawić i czekać…
potem pojawia się powoli coś zielonego… czy to zorza czy już sami siebie oszukujemy?

Jak tanio zorganizować wyjazd na zorzę?

Nie jest żadną tajemnicą dla nikogo że kraje Skandynawskie to tanich nie należą. Jak więc zorganizować tani wyjazd do Skandynawii? Zdecydowanie najtańsza z północnych krajów jest Finlandia, dlatego my właśnie od tego kraju zaczęliśmy polowanie na zorzę polarną.
Tanie loty z Gdańska do Turku nie należą do rzadkości. Realnie na kilka miesięcy przed można kupić bilety za ok. 80 zł w dwie strony.

Na lotnisku w Turku niezmiennie wita nas Muminek.

Dolecieliśmy do Turku, no ale na północ kraju do Rovaniemi mamy ponad 800 km jeszcze. Pociągi na pewno drogie, a autostop w zimie może okazać się kiepskim pomysłem. Tanie podróżowanie po Finlandii jest jednak możliwe dzięki busom. Fiński odpowiednik PolskiegoBusa, czyli Onnibus to chyba najlepsze tanie rozwiązanie, a przejazdy można trafić już od 1 euro. W zeszłym roku za wszystkie przejazdy (Turku – Kuopio – Helsinki – Turku) zapłaciliśmy tylko 8 euro, w tym (Turku – Helsinki – Oulu – Rovaniemi – Helsinki – Turku) wyszło 42 euro co jest śmieszną ceną patrząc na trasę którą pokonaliśmy.

Ah te klimatyczne domki w Skandynawii. Oulu.
I dalej Oulu.
Omówiliśmy kwestie transportu, jednak bez noclegów ciężko jest planować taką wyprawę. Nawet kiedy noce będziemy spędzać na posterunku wypatrując zorzy. Zdecydowanym plusem jest że busy dalekobieżne planowo odbywają się w nocy, a dzięki temu odpada nam opłata za część noclegów. Na pewno dobrym pomysłem na nocleg jest couchsurfing, który pozwoli nam oszczędzić euraski na inne przyjemności. CS w Finlandii funkcjonuje bardzo dobrze, ale w sezonie zimowym może być trudno znaleźć hosta, ponieważ chętnych na zorzę jest sporo. Innym dobrym rozwiązaniem choć już płatnym jest airbnb, to sprawdza się najlepiej w większym gronie. W mniejszym gronie rozwiązaniem są też hostele, te niestety do tanich nie należą, mają jednak kilka plusów których może nie być w powyższych propozycjach. Śniadanie – pożywne śniadanie w cenie noclegu w drogim kraju to prawdziwy skarb. Do dyspozycji kuchnia, a w niej często funkcjonuje półka lub specjalne pudełko z darmowym jedzeniem, działa to na zasadzie że często kupuje się za dużo, więc po co wyrzucać jak może posłużyć komuś. Można powiedzieć że za takie myślenie należy mi się virtuti cebulari, ale trzeba sobie radzić.
Zapytacie pewnie o nocleg w Rovaniemi, mogę wam szczerze polecić hostel w którym my się zatrzymaliśmy. Guesthouse Borealis to dobre miejsce, blisko dworca (kolejowego i autobusowego), niedaleko od centrum i od miejsca gdzie można spokojnie polować na zorzę. Serwuje naprawdę konkretne śniadania, a jak wspomniałem wcześniej porządne śniadanie to podstawa.
Jeśli chcemy jednak stołować się gdzieś na mieście, to chyba najlepszym rozwiązaniem są popularne w Finlandii bufety. Gdzie za 10 euro możemy jeść do oporu, a w cenie są również napoje, grozi to jednak przejedzeniem.

Niestety fotograf ze mnie żaden i kiedy przyszedł ten moment  nie potrafiłem złapać ostrości…
Ja walczyłem z aparatem, a zorza polarna w Finlandii tańczyła dla mnie…
W końcu udało nam się choć na chwilę zgrać… Ona tańczyła a ja mogę być zadowolony z choć jednego zdjęcia.

Polowanie na zorzę polarną w Finlandii może mieć różne oblicza. W ramach ciekawostki mogę powiedzieć że ostatniej nocy w Turku, niespodziewanie też udało nam się upolować zorzę. Jednak trochę inną niż na północy Finlandii. Upolowaliśmy karton wina truskawkowego Aurora. Wino to produkowane w Finlandii, a dokładnie w Turku było dla mnie totalnym zaskoczeniem, a smak był delikatnie mówiąc ciekawy, jakby skrzyżować płyn do mycia naczyń z najtańszymi landrynkami. Z lodem nawet szło. 😉

Zapraszam również do rzucenia okiem na Finlandię z zeszłego roku, może tam również znajdziesz coś ciekawego dla siebie:
Fińska jazda bez trzymanki, czyli Finlandia zimą jest super!

Linki do noclegów które polecam z poprzedniego i tego wyjazdu:
Turku – Hostel Borea
Helsinki – SweetDream Guesthouse
Rovaniemi – Guesthouse Borealis

Podobał Ci się ten post? Chcesz o coś zapytać? A może masz jakieś swoje patenty na tanią Finlandię? Skomentuj ten post, a jeśli chcesz pomóc w rozwoju bloga to zachęcam do udostępnienia go dalej.

Comments

  1. Pięknie, ale tak gwoli geografii… Finlandia to już nie Skandynawia 😉

  2. Tak wiem, dowiedziałem się jak byłem pierwszy raz w Finlandii i bardzo się zawiodłem, bo byłem przekonany że jadę do Skandynawii. Jednak zwyczajowo zaliczana jest do krajów Skandynawskich, dlatego uogólniając zaliczyłem ją również. 😉

  3. no i brawo za czujność… 😉

  4. to zawsze wychwytuję, ponieważ w Polsce ten błąd występuje dość powszechnie i potem ludziom sypie się cała otoczka, bo przecież miało być "skandynawsko" 😛

  5. Unknown says:

    Ha! Co prawda było to prawie 6 lat temu, ale pojechaliśmy z żoną trochę dalej na północ (wysokość Inari) na przełomie września i października. 6 dni łażenia po lesie z plecakiem i namiotem (130km), zorza praktycznie każdej nocy. Za rok (2018) wybieramy się ponownie – za pierwszym razem nie udało nam się zrobić zaplanowanej trasy, także do poprawki.

    A co do Rovaniemi, to jedliśmy tam kebab z renifera w oczekiwaniu na autobus do Inari =).

  6. Ja czuję się jeszcze trochę za miękki na zimowe trekkingi po północy i spanie w namiocie, ale jak tylko uda się kupić jakiś sensowny sprzęt to bardzo bym chciał. Trzymam kciuki za was w kolejnym roku. 🙂

  7. Seba says:

    Ogólnie Finlandia, Szwecja, czy Norwegia to fajne kraje, ludzie się dobrze zachowują, mają szacunek. Jakby nie to, że jest tam w pi zimno to mógłbym tam mieszkać do końca życia 😉

  8. Ja niestety Szwecji i Norwegii nie miałem okazji jeszcze odwiedzić, ale na pewno się to zmieni… 🙂

  9. Witek says:

    I tak świetnie uchwyciłeś zorze na zdjęciach. Zazdroszczę tych wszystkich podróży 🙂

  10. Dziękuję miło to słyszeć. 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *