Główny Szlak Sudecki w weekend cz.3, Rudawy Janowickie i Góry Kamienne

Założenie naszego weekendowego przejścia przez Główny Szlak Sudecki przewidywało przynajmniej jeden weekend w miesiącu na szlaku. Na ten moment sytuacja wygląda następująco, zaczęliśmy w lutym, mamy maj i trzy weekendy za sobą. Tak naprawdę w kwietniu tylko nam się nie udało być na GSSie, ale uczciwie przyznam nie żałuję, bo dzięki temu mogliśmy powędrować trochę po magicznym Zakarpaciu na Ukrainie. Maj jednak przyniósł kolejny odcinek, a więc i kolejny post z Głównego Szlaku Sudeckiego. Zapraszam.

Dla przypomnienia.

Postanowiliśmy na raty, w wolne weekendy (które jest niestety bardzo ciężko wygospodarować) przejść Główny Szlak Sudecki, mierzący 440 km. Dla jednych szlak może być wymagających, dla innych mniej, a dla nas największą trudnością jednak jest znalezienie wolnego weekendu żeby móc ruszyć spokojnie w góry.
Najgorsze w weekendowym przechodzeniu GSSu jest to że kiedy w piątek ruszamy to musimy najpierw z Wrocławia dojechać w Sudety, a potem dotrzeć jeszcze do szlaku lub punktu gdzie skończyliśmy ostatnim razem. Drugi etap skończyliśmy w Karpaczu, teraz musieliśmy znowu dostać się do Karpacza aby móc kontynuować wędrówkę wyznaczonym szlakiem.

Piątek. 3, 2, 1 na start!

Drugi weekend na szlaku zakończyliśmy w Karpaczu, co było dość wygodne. Dzięki temu nie mieliśmy żadnych problemów z dostaniem się i od razu mogliśmy ruszyć docelowym szlakiem przed siebie. Pierwszy punkt na który trafiamy to malownicza zapora na rzece Łomnicy w Karpaczu. My dopiero zaczęliśmy naszą wędrówkę dlatego nie zatrzymując się mijamy ją i pędzimy dalej. Trasa prowadzi nas najpierw lasem trochę pod górę, za chwilę jednak drzewa się przerzedzają, a nam ukazuje się widok na niedalekie Rudawy Janowickie. Plan na dzisiaj, dotrzeć do stóp Skalnika czyli najwyższego szczytu Rudaw. Na ten etap zmieniliśmy trochę taktykę, bo postanowiliśmy zabrać ze sobą namiot, dzięki temu nie musieliśmy zbaczać ze szlaku.

Pierwsza atrakcja na szlaku to zapora na Łomnicy w Karpaczu.
Wystarczy przejść kawałeczek i już w Karpaczu można podziwiać wspaniałe widoki.
Widok na Rudawy Janowickie, nasz jutrzejszy cel.
Główny Szlak Sudecki którym podążamy 🙂

Tego dnia szlak prowadził nas głównie drogami i przez pobliskie wsie, przez co jak do tej pory mogę uczciwie powiedzieć był to najnudniejszy etap tego szlaku. Najpierw Sosnówka, a dalej Głębock, Mysłakowice, Bukowiec do Kowar. Do tych ostatnich dotarliśmy w nocy. Mam tam sprawdzony nocleg Grajdomek Kowary, który mogę szczerze polecić, niestety tym razem gospodyni akurat nie było. Nam został namiot.

Sobota. Przez Rudawy w do Kamiennych.

W nocy trochę popadał deszcz, na szczęście namiot przetrwał, a my w nim. Poranek nie zapowiadał nam za dobrych warunków, ale co było robić, szybko zwinęliśmy nasz majdan, posprzątaliśmy po sobie i ruszyliśmy w drogę. Plan był taki żeby przy najbliższym dogodnym miejscu (np. wiacie) wypić poranną kawę i zjeść śniadanie. Pech jednak chciał że dość długo musieliśmy iść do pierwszej wiaty. Marsz bez śniadania dał nam w kość.

Poranny marsz na Skalnik. Klimacik jest nie ma co. 😉
Czy to jeszcze Polskie góry czy inny świat?
Autostrada szlakowa i nasze barwy szczęścia!
Najwyższy szczyt Rudaw Janowickich zdobyty.

Po śniadaniu przyszedł czas na podejście pod najwyższy szczyt Rudaw Janowickich czyli Skalnik (944 m n.p.m.) zaliczanego do Korony Gór Polski. Pisałem o nim jakiś czas temu tutaj. Sam Główny Szlak Sudecki nie przechodzi przez sam szczyt, ale przebiega bardzo blisko, dlatego warto na chwilę zboczyć z niego aby klepnąć sam wierch. Tym bardziej że jest to już tylko jakieś 10 m wyżej. Warto też zajrzeć na punkt widokowy na pobliskich skałach, rozciąga się stamtąd widok na Kotlinę Jeleniogórską i Karkonosze.

Widoki dla których warto wylewać litry potu.

Dalej szlak prowadzi nas w dół, najpierw mija ciekawe formacje skalne o bujnej nazwie „Konie Apokalipsy”, aby potem prowadzić nas leśną drogą do Szarocina. Dalej idąc leśnymi traktami dotrzemy do Starej Białki, tam nawierzchnia zmieni się na asfaltową i poprowadzi nas przez wieś Paprotki, na zbocze Zadziernej (724 m n.p.m.). Szczyt dla mnie wcześniej zupełnie anonimowy, ale jednak wart zdobycia. Powód pierwszy jest czysto statystyczny, zdobycie Zadziernej wymagane jest do zdobycia odznaki Sudeckiego Włóczykija. Drugi powód dużo ważniejszy, to fantastyczny widok jaki rozpościera się ze szczytu, a na głównym planie maluje się piękne jezioro Bukówka.

Gdzieś w na szlaku widok na Jezioro Bukówka.
Czy jakoś tak wyglądała droga do Mordoru?
Szczyt Zadzierna i widok na Jezioro Bukówka.
Ciut inna perspektywa.

Ze szczytu Zadziernej kierujemy się w dół do miejscowości Bukówka, skąd drogą asfaltową człapiemy dalej. Droga wzdłuż mniej lub bardziej ruchliwych ulic bardziej męczy niż wspinanie się na kolejne wzniesienia. Mijamy Lubawkę i dopiero za nią wracamy na leśną dróżkę. Szlak trawersuje okoliczne górki czyli Miejską Górę (650 m n.p.m.), Kierz (662 m n.p.m.) i Czarnogórę (621 m n.p.m.), by dalej pobiec do wsi Betlejem. Nam jednak dzisiaj nie będzie dane tam dotrzeć. Nocleg planujemy przed samą wsią przy niedawno postawionej wiacie turystycznej.

W oczekiwaniu na kawę, która przyniesie obudzenie. 😉
Duża wiata lub mały namiot. 🙂

Niedziela. Miało być długo i daleko.

Dzisiejszy poranek można zaliczyć do tych jak najbardziej udanych. Wstajemy wypoczęci, w wiacie przy której robiliśmy obóz możemy zjeść śniadanie, wypić kawę i spokojnie przygotować się do dalszego marszu. Słońce świeci, a prawie bezchmurne niebo napawa optymizmem na przyjemny dzień i wspaniałą wędrówkę, czyli to co Szpaki lubią najbardziej. Z czasem dużo lepszym niż wczoraj ruszamy w drogę. Najpierw Betlejem, a potem asfaltową ale przyjemną drogą do pobliskiego Krzeszowa, które słynie ze znajdującego się tutaj Opactwa Cystersów. Naszym celem tym razem jednak jest wędrówka Głównym Szlakiem Sudeckim, dlatego w miejscowości zatrzymuje nas tylko sklep w którym uzupełniamy zapas wody i słodyczy.

Opactwo Cysterskie w Krzeszowie.

Za Krzeszowem czeka na nas pierwsza górka na dzisiaj. Góra Św. Anny (593 m n.p.m.) na której stoi zabytkowy kościół pod tym samym wezwaniem, jednak nie on nas zatrzymuje, a widok który naprawdę robi wrażenie. Panorama wczoraj przemierzonych gór i malowniczy Krzeszów.

Widok na Krzeszów z Góry Św. Anny
ciut bliżej…
a tu ciut inaczej…

Widok wspaniały, ale ruszać trzeba dalej. Kolejna górka to Góra Ziuty (631 m n.p.m.), aż prosi się żeby zaśpiewać „Och Ziuta, urodę świnki Piggy masz” z repertuaru Shakin Dudiego. Las i zero widoku, aż do kolejnej miejscowości Grzędy i Grzędy Górne. I tutaj zaczynają się schody. Czas mamy bardzo dobry, ale od jakiegoś czasu gdzieś za naszymi plecami słychać grzmoty. Co zrobić, zakładamy pokrowce na plecaki i wio. Niestety nasze nadzieje że przejdzie bokiem na nic się nie zdały. Kawałek od cywilizacji łapie nas potężna burza i gradobicie. Przemoknięci do suchej nitki jesteśmy zmuszeni się wycofać do wsi, by schronić się w wiacie autobusowej.

Chełmiec i Góry Wałbrzyskie.

W trakcie wymuszonej przerwy zastanawiamy się co robić dalej. Część rzeczy udało się przebrać na suche, ale buty czy spodnie niestety pozostają przemoczone. W międzyczasie rozpogadza się, a my postanawiamy iść dalej, choć już wiemy że nie dotrzemy dzisiaj do miejsca gdzie mieliśmy planowo zakończyć. No nic, przecież bez przygód było by zwyczajnie nudno. Po jakimś czasie marszu docieramy na kolejny szczyt dzisiaj, Lesista Wielka (854 m n.p.m.), stąd już tylko w dół do Sokołowska, pięknej miejscowości uzdrowiskowej w Górach Kamiennych, tutaj postanawiamy zakończyć ten etap Głównego Szlaku Sudeckiego.

 

Statystki z „prawie” endomondo (po awarii):

Dzień 7 – dojazd z Wrocławia do Karpacza
czas: 4:25 h, dystans: 22,7 km, przewyższenia: 615 m,
szlaki: czerwony od Karpacza Biały Jar prawie do Kowar
57-80 km – Głównego Szlaku Sudeckiego
Dzień 8 – czas: 8:15 h, dystans: 32,9 km, przewyższenia: 1049 m,
szlaki: czerwony od Kowar do Betlejem
80-113 km – Głównego Szlaku Sudeckiego
Dzień 9 – czas: ok. 4:30 h, dystans: 19,5 km, przewyższenia: 659 m,
szlaki: czerwony z Betlejem do Sokołowska
powrót z Sokołowska przez Wałbrzych do Wrocławia
113-132 km – Głównego Szlaku Sudeckiego


Zapraszam do zapoznania się z resztą wpisów z Głównego Szlaku Sudeckiego:
http://www.podrozepanaszpaka.pl/category/glowny-szlak-sudecki

Jeśli interesują Cię inne wpisy górskie zapraszam tutaj:
http://www.podrozepanaszpaka.pl/category/gory


Lubisz góry? Znasz ten Główny Szlak Sudecki? Podobał Ci się post i/lub zdjęcia? Zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Jeśli chcesz pomóc w rozwoju bloga będzie mi miło jak udostępnisz tego posta swoim znajomym.

Comments

  1. Angelika says:

    A już w sobotę Czyszpak znów wyruszą na podbój gór! 🙂

    1. Najchętniej w każdą sobotę by wyruszał 😀

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *