Odessa i Białogród nad Dniestrem, czyli kurort i twierdza

Tym razem na blogu Odessa czyli najważniejszy port i zarazem letni kurort na Ukrainie nad Morzem Czarnym, oraz Białogród nad Dniestrem. Miasto oddalone od Odessy o jakieś 80km, słynące z potężnej twierdzy Akerman, górującej nad Limanem Dniestru.  Oba miejsca to prawdziwe perełki, idealne na wakacyjny wyjazd. Odessa to genialne miejsce zarówno do wypoczynku jak i imprez do białego rana. Białogród nad Dniestrem zaś to punkt w sam raz na jednodniową wycieczkę z Odessy, z lekcją historii w tle.

 Jedziemy nad Morze Czarne

Jedźmy nad Morze Czarne! Niby tak, ale to cholernie daleko i pewnie okropnie drogo! A czy to bezpieczne? Pewnie nie. To może by tak zostać w domu i ulepić pierogów ruskich? Będzie wschodnio, tanio, bezpiecznie i jeszcze serial obejrzeć można.

Na początek obalam wszystkie powyższe malkontenctwa. Daleko i drogo? No tutaj na pewno nie bo bilet ze Lwowa do Odessy to kwestia około 20-25 zł za miejsce w plackarcie i około 40-50 zł za cupe, a na dostanie się do Lwowa całej Polski jest mnóstwo pomysłów i sposobów. Mało bezpiecznie? No cóż tutaj nikt nam gwarancji nie może dać, tak samo jak nie może nam dać gwarancji w Turcji, Francji, Niemczech czy Anglii, w moim odczuciu prawdopodobieństwo wystąpienia jakichś zagrożeń jest podobne. Jeśli jednak mimo wszystko chcesz zostać w domu, a z ruskich to lubisz tylko pierogi, to odpuść sobie dalszą część posta, bo jeszcze mógłbyś zmienić zdanie. Pamiętajcie że świat należy do odważnych.

Odessa – port, kurort i imprezy do białego rana

Wbrew tytułowi tego akapitu Odessa to nie tylko port, kurort i imprezy. To przede wszystkim piękne, zabytkowe miasto, a wszystko co stare i warte obejrzenia w Odessie znajduje się jej ścisłym centrum. Kiedy odwiedzamy Odessę zaczynamy chcąc, nie chcąc od dworca. Ten robi wrażenie, jak zresztą większość dworców w republikach byłego ZSRR.

Zaraz obok dworca znajduje się targowisko, z jednej strony nie różniące się od innych targowisk na Ukrainie, pełne chińszczyzny i tandety. Z drugiej pamiętajmy jednak że Odessa to port, więc sporą część targu obejmują stragany z rybami i owocami morza. Tych pierwszych znajdziemy tu całą masę odmian i to w każdej postaci, surowe, wędzone czy suszone. Tych drugich na pewno nie mniej, jednak przyznam że nie znam się na tym, ani na jedzeniu, ani na przygotowaniu. Jestem za to pewien że smakosze znajdą tutaj coś dla siebie.

Dalej swe kroki na pewno skierujemy w stronę ścisłego centrum. Idąc będziemy mijać piękne kamienice, bo tych w całej Odessie jest na pęczki. Gdybym znał się choć trochę na architekturze pewnie mógłbym opowiadać o nich długo, niestety jak śpiewa mój ulubiony polski raper Łona, „…na ten temat wiedzę mam wątłą”. W końcu na pewno dojdziemy do ulicy Derybasivskiej, będącą głównym deptakiem Odessy. Tutaj znajdziemy budki z pamiątkami, ogród miejski, bogate domy handlowe czy krzesło. Tak, krzesło, a w zasadzie jego pomnik nawiązujący do znanej radzieckiej produkcji filmowej „Dwanaście krzeseł”, której akcja dzieje się właśnie w Odessie.

Przy ulicy Derybasivskiej znajduje się jeszcze jedno miejsce, które na mnie wywarło spore wrażenie. Jest to Pasaż z 1898 roku, bogato zdobiony. Zresztą nie umiem o nim za dużo powiedzieć, mogę go jedynie wam pokazać na zdjęciach. Zatem patrzcie i zachwycajcie się.

Dalej możemy ruszyć w kierunku portu, ale nim do niego dojdziemy przejdziemy obok wspaniałej Opery Narodowej i Teatru Baletowego z 1887 roku (ciekawostka: 101 lat starszej ode mnie :P). To tutaj bije kulturalne serce Odessy. Zaraz obok znajduje się muzeum archeologiczne, a kawałek dalej dom rady miasta czy pomnik Puszkina który przebywał tutaj na zesłaniu. Zesłanie do Odessy to jednak inna liga niż zsyłki na Sybir, byle kogo do Odessy zesłać nie wypadało.

Następnym miejscem które na pewno przyjdzie nam odwiedzić w drodze do portu są schody, ale nie byle jakie schody. Schody Potiomkinowskie to jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w całej Odessie, a skąd ich fenomen? Na pewno ich rozmiar i symbolika mają znaczenie, bo są całkiem spore, a symbolizują wejście do miasta. I właściwie na tym ich fajność się kończy, nie mniej jednak odwiedzić je w Odessie na pewno trzeba. Idąc w dół do portu można się przejść nimi, a wrócić funikularem (czyli kolejką linową) który znajduje się zaraz obok.

Po schodach schodząc zbliżamy się już do portu, a właściwie do dworca morskiego. To stąd wypływają promy na Morze Czarne. Do budynku dworca prowadzi deptak, a na nim chyba najbrzydszy pomnik świata. Co przedstawia? Właściwie nie wiem. Jest na nim dziecko w dziwnej otoczce… Widać to na zdjęciu, a interpretację pozostawiam wam.


Jednym z moich ulubionych miejsc jest kolejka linowa w Odessie. Totalnie odjechana, budząca skrajne emocje i w ogóle czad. Stare ledwo zipiące wagoniki, bez żadnych zabezpieczeń kursują po stalowej linie z miasta na plażę. Pomalowane przeróżnie, w kwiatki, serduszka, postacie z bajek czy moje ulubione z Wilkiem i Zającem. Już samo wsiadanie dostarcza nam emocji, bo wagoniki nie mają zamiaru się zatrzymywać dla nikogo. One jadą a Ty albo wskakujesz do nich w biegu, albo Pan obsługujący maszynę Cię opieprzy! Kiedy już wskoczysz do wagonika, to przygoda się dopiero zaczyna. Wjeżdżamy wyżej, adrenalina się podnosi, a cała konstrukcja wygląda jak by miała się zaraz rozlecieć. Przy ostatniej wizycie, pocieszałem się tym że dwa lata wcześniej byłem, nic się nie zmieniło więc może się jeszcze nie rozsypie.

Jednak największym skarbem Odessy są na pewno jej plaże. Słoneczne plaże nad ciepłym morzem, czyli to z czego w Polsce cieszyć się nie możemy. Przyznam że fanem plaż nie jestem i zdecydowanie wolę góry, ale i dla takich jak ja jest rozwiązanie. Przy plażach znajdziemy sporo knajpek i różnych lokali gdzie zimne Ukraińskie piwo smakuje idealnie. Plaża to może nie jest moje ulubione miejsce, ale już knajpka z zimnym piwkiem i widokiem na morze to inna bajka. W Odessie może nam urlopu zabraknąć żeby wszystkie knajpki odwiedzić.

Będąc już przy temacie plaż, knajpek i imprez to nie można tu nie wspomnieć o Arkadii, czyli o Odeskiej dzielnicy gdzie odbywają się najlepsze i największe imprezy. Wesołe miasteczko, pasaż handlowy, restauracje, dyskoteki i plaża w jednym! To jest właśnie Arkadia. Miejsce gdzie 24 godziny na dobę trwa impreza na plaży. Miejsce które w sezonie turystycznym nie zasypia. Miejsce w którym najbardziej wybredni imprezowicze znajdą dla siebie raj, Arkadię właśnie. Dyskotek, pubów i miejsc gdzie można spędzić wieczór z przyjaciółmi jest do wyboru do koloru, kto co lubi. Zdjęć nocnej Arkadii nie posiadam, bo przezornie idąc tam nie zabierałem aparatu, musicie mnie zrozumieć i wybaczyć.

Białogród nad Dniestrem, czyli wycieczka z lekcją historii w tle.

Białogród nad Dniestrem to ponad 50 tysięczne miasto w obwodzie Odeskim, znajduje się jakieś 80 km od Odessy, nad Limanem Dniestru. Miasteczko słynie z potężnej i pięknej twierdzy Akerman. To właśnie dla niej warto poświęcić cały dzień. Pierwsze fortyfikacje w tym miejscu stworzono jeszcze pod panowaniem Cesarstwa Bizantyjskiego. Przez lata te tereny przechodziły z rąk do rąk, a i był okres kiedy były lennem króla Polski. Dzisiejsza nazwa jednak wzięła się od Turków, którzy najprawdopodobniej najdłużej władali zamkiem. Akerman znaczy Biała Twierdza.

W momencie największej świetności twierdza liczyła 34 wieże obronne, a długość murów osiągała ponad 2,5 km. Tak bronioną twierdzę udało się jednak zdobyć wojskom tureckim w 1484 roku, którzy do 1812 roku trzymali pieczę nad twierdzą. Dopiero Imperium Rosyjskie zdobyło twierdzę i przyłączyło do swojego terytorium.

W okresie międzywojennym miasto i twierdza trafiły w granice Rumunii, a po drugiej wojnie światowej do Ukraińskiej SRR, w której granicach zostało do dzisiaj.

Na mnie twierdza wywarła spore wrażenie, a najbardziej jej imponujący rozmiar oraz położenie nad Dniestrem. Myślę że obok twierdzy w Kamieńcu Podolskim (o której możecie przeczytać tutaj), jest to miejsce które trzeba odwiedzić przy okazji wizyty na Ukrainie. Naprawdę warto!

Samo miasto już jednak nie wyróżnia się niczym szczególnym. Jest bazar gdzie można coś dobrego i nie drogo zjeść. Jest dom rady miasta, który wyróżnia się monumentalnością choć wrażenia na nikim nie zrobi. Niska zabudowa, wąskie uliczki i parki, typowo socjalistyczne zagospodarowanie jak to w mniejszych miastach byłego ZSRR.

Jak dojechać do Białogrodu nad Dniestrem i twierdzy Akerman? Dojazd można zorganizować na dwa sposoby. Pierwszy to marszrutka, czyli opcja średnio wygodna, droższa ale za to szybsza i częściej kursująca. Druga to elektriczka, czyli pociąg, ciut (ale tylko ciut) wygodniejszy, tańszy, ale za to dużo wolniejszy i rzadziej kursujący. Tak naprawdę w obu opcjach wychodzi na to samo. Marszrutka jedzie 1,5 do 2 godzin i kosztuje 47 hrywien, a pociąg jedzie około 2,5 godziny i kosztuje 20 hrywien. Obie opcje ruszają z dworca głównego w Odessie i jadą na dworzec w Białogrodzie. Ot i cała filozofia.

Noclegi w Odessie:

Jeśli chcielibyście mnie zapytać o zdanie to mogę wam polecić spokojnie miejsce w którym ostatnio się zatrzymałem z grupą przyjaciół. Hotel Comfort 24 to dość tanie miejsce, z dostępem do kuchni co pozwala zaoszczędzić parę hrywien, a całodobowy market zaraz obok i bliskość plaży to na pewno dodatkowe atuty.


Zapraszam również do innych moich postów z Ukrainy.

„Magiczne Zakarpacie i najwyższy szczyt Ukrainy – Howerla” – Jeśli interesuje Cię Ukraina, ale ta mniej komercyjna, ta prawdziwa i przede wszystkim bliższa to zapraszam na magiczne Zakarpacie.

„Ukraina, Mołdawia Drogą Żelazną cz. 3, czyli Odessa w której wojny nie widać” – jeśli jeszcze mało Ci Odessy to zapraszam do posta z mojej poprzedniej wizyty w tym mieście. Możne też liznąć kawałek Mołdawii.


Podobał Ci się ten post? Byłeś w Odessie i chcesz się podzielić wrażeniami? Zostaw po sobie komentarz.
Masz jakieś pytania lub chcesz coś dopowiedzieć? Zostaw po sobie komentarz.

Chcesz pomóc w rozwoju bloga? Udostępnij tego posta dalej, niech trafi do jak najszerszego grona czytelników.

Comments

  1. Pablo says:

    Orientalna ta Odessa, wszystkiego tam po trochu. A takich schodów jak te na zdjęciu to jeszcze nie widziałem ;d

    1. Spora mieszanka kulturowa, a i miasto historycznie należało do wielu narodów, więc każdy zostawił tam cząstkę siebie. 🙂

  2. Szymon says:

    chcę się przejechać tą kolejką – super! 🙂 ogólnie rzecz biorąc, to te okolice Odessy są bardzo klimatyczne, np. Iliczewsk (Czornomorsk) jest takim poradzieckim kurortem z fajną plażą – ale bez komercji, camping jedyne 25uah 😉

    1. Kolejka jest zdecydowanie czadowa 😀 klimat i dobre ceny gwarantowane 😉

  3. Patrycja says:

    Odessa była pierwszym kierunkiem wypraw na wydziale geografii, jednak nigdy tam nie byłam. Za to podróż plackartem wspominam z nostalgią. Jest coś w tych wschodnich miastach. Jednocześnie zachwycają i odpychają. Tak zupełnie różne od europejskich metropolii. W Odessie najbardziej chciałabym zobaczyć kultowe schody.

    1. Owszem jest coś co trochę odpycha, ale przyciąga jak magnes. Ja nie mogę się oprzeć ich urokowi. Schody to jednak fenomen Odessy 😛

  4. Karolina says:

    Super! Bardzo podoba mi się miasto, szczerze nie tego się spodziewałam. Fajna mieszanka historii, nowoczesnego życia i plaż. Na zdjęciach wyglada imponująco. Masz rację z bezpieczeństwem, nigdy nie wiesz co może się zdarzyć, nie ma sensu siedzieć przed tv i rozmyślać co by było gdyby….

    1. absolutnie nie ma sensu więc trzeba ruszać w drogę :), Odessa to wybuchowa mieszanka a każdy tutaj znajdzie coś dla siebie. 🙂

  5. Marcin says:

    Ostatnio rozmawiałem ze znajomymi, że z chęcią wróciłbym do Odessy. Już w sumie osiem lat minęło od mojej wizyty w tym mieście. Widzę jednakże, że niewiele się zmieniło! Przynajmniej w tej warstwie zewnętrznej! 🙂

    1. ja wcześniej byłem dwa lata temu i uważam że nie zmieniła się nic, a nic… ale co było wcześniej to ciężko mi powiedzieć… 😉

  6. czy bezpiecznie 🙂 Gdy jechałam do Moskwy wszyscy jak jeden mąż zadawali mi pytanie – nie boisz się? Reszta była nieważna.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *