Główny Szlak Sudecki w weekend cz.5, Góry Sowie i Góry Stołowe

Trochę przerwy miałem opisywaniu tego przedsięwzięcia ale jednak mój czas też jest ograniczony. Etap piąty odbył się w sierpniu, na długi weekend, dobry czas aby nadrobić trochę kilometrów, jedna pech chciał że zmuszeni byliśmy skończyć wcześniej niż planowaliśmy. Dzień wcześniej i sporo bliżej niż chcieliśmy, bo plan optimum przewidywał że skończymy w Długopolu Zdrój, plan minimum zaś stawiał na Duszniki Zdrój, a że jak zwykle nam coś w GSSie nie wyszło, to dotarliśmy tylko do Kudowy Zdrój. Mimo wszystko pokonujemy Góry Sowie i Góry Stołowe!

Piątek. GSSie nadchodzimy.

Jak zwykle piątek przeznaczony był na dotarcie do szlaku. Tak było i tym razem, prosto z pracy na pociąg z Wrocławia do Dzierżoniowa, potem szybka przesiadka w autobus miejski i już jesteśmy w miejscowości Kamionki, skąd czeka nas marsz do przełęczy Jugowskiej. Ostatnio schodziliśmy tym szlakiem i wiemy już że nic ciekawego nas tam nie spotka. Dlatego postanawiamy wchodzić szosą licząc na złapanie stopa. Długo nie trzeba było czekać, podwózka złapana. W bardzo krótkim czasie jesteśmy na przełęczy Jugowskiej i na Głównym Szlaku Sudeckim, to właśnie w tym miejscu ostatnio skończyliśmy. Pierwsze kroki szlakiem i jesteśmy w schronisku Zygmuntówka. Wchodzimy tak naprawdę aby tylko zajrzeć, bo jeszcze dziś chcemy dotrzeć na Kalenicę (964 m n.p.m), gdzie spędzimy noc. Nasze plany jednak weryfikuje pogoda, a konkretnie potężna ulewa i burza która rozszalała się nad górami Sowimi. Postanawiamy przeczekać w końcu jest jeszcze wcześnie.

Za rogu wychyla się schronisko PTTK Zygmuntówka w Górach Sowich

Czas leci, a kiedy przestaje padać na chwilę, zaraz za czyna się kolejna fala. Cóż zrobić, jednak pierwszą nockę przyjdzie nam spędzić w schronisku. Nie jest to krzywda bo schronisko jest przyjemne i bardzo je lubię. Szkoda tylko że już pierwszego dnia mamy stratę w stosunku do planowego marszu.

Sobota.

Poranek wstał niepewny, nie do końca wiedzieliśmy czego możemy się spodziewać. Mgliście, szaro i chłodno, ale bez deszczu, a to już coś. Śniadanie i ruszamy, bo już mamy do nadrobienia stratę ze wczoraj. Kalenica niby nie daleko, a potem jeszcze kawał drogi bo dziś chcielibyśmy dojść gdzieś w okolice Ścinawki Średniej gdzie chcemy rozbić namiot. Do naszego celu ze wczoraj od schroniska mamy jakieś 45 minut, i mniej więcej w takim czasie osiągamy szczyt. Kalenica jest bardzo przyjemnym szczytem, znajduje się tam obszerna wiata, miejsce na ognisko i stalowa wieża widokowa z której zobaczyć można okoliczne szczyty. Pogoda nam się nieco poprawia, więc korzystamy z okazji wejścia na wieżę. Widoczność jest co najwyżej średnia.

Takim lasem wędrować to Szpaki lubią najbardziej 😉

Kalenica jeden z moich ulubionych szczytów w Górach Sowich
Wieża widokowa na Kalenicy

No nic, trzeba ruszać dalej. Główny Szlak Sudecki prowadzi nas grzbietem przez Żmij (887 m n.p.m.) i Popielak (860 m n.p.n.) do przełęczy Woliborskiej, następnie wspina się i przebiega przez kolejne szczyty Szeroką (827 m n.p.m.), Malinową (839 m n.p.m.) i Gołębią (810 m n.p.m.), aby ostatecznie okrążyć Fort Rogowy (część Twierdzy Srebrno Górskiej) i dotrzeć do Srebrnej Góry. Pogoda poprawia się, nawet słońce postanawia nas zaszczycić swoją obecnością.

Twierdza Srebrna Góra

Bez zatrzymywania się podążamy dalej czerwonym szlakiem. Tym razem czeka nas już dłuższa wędrówka lasem, bez zdobywania szczytów, bez wielkich atrakcji, ot po prostu marsz przed siebie. Mijamy Czerwieńczyce gdzie po cichu liczymy na sklep, ale to tylko pusta nadzieja. Po jakimś czasie docieramy do Słupca, dawnej wsi a dziś części Nowej Rudy. Szlak trochę kluczy między budynkami, a my śmiejemy się że za chwile przejdzie komuś przez środek mieszkania.

W dole Słupiec (Nowa Ruda)

Jeszcze kawałek, ostatnie podejście i zdobywamy kolejny szczyt tego dnia jest nim Kościelec (586 m n.p.m.), a kawałek dalej Góra Wszystkich Świętych (648 m n.p.m.) z ładną kamienną wieżą widokową. Zdobycie tej drugiej wymagane jest do odznaki Sudeckiego Włóczykija. Schodzimy jeszcze kawałek w stronę Ścinawki Średniej i na uboczu rozbijamy nasz obóz. Sporo dzisiaj zrobiliśmy kilometrów, a co ważne udało się nadrobić stratę ze wczoraj.

Kościelec ale to nie ten Tatrzański 😉
Wieża widokowa na Górze Wszystkich Świętych
Góra Wszystkich Świętych

Niedziela.

Noc nie należała do najprzyjemniejszych, ale za to poranek przywitał nas promieniami słońca. Kawa, śniadanie, zwijanie namiotu, sprzątanie i zaraz jesteśmy gotowi do dalszej drogi. Plan na dzisiaj? Dotrzeć na Szczeliniec Wielki (919 m n.p.m.) najwyższy szczyt kolejnego pasma na naszej drodze, czyli Gór Stołowych. Przed nami jakieś 27 km.

Zaczynamy najpierw od zejścia do Ścinawki Średniej, z ociąganiem i ze sporą niechęcią idziemy przed siebie. W Ścinawce Średniej znajduje się Biedronka gdzie uzupełniamy zapasy słodyczy co szybko poprawia nam nastrój. Teraz można maszerować! Najpierw maszerujemy skrajem lasu, aby potem wyjść między pola, tutaj słońce zaczynam dość mocno nam doskwierać. Na szczęście droga nie jest trudna, a Wambierzyc mamy tylko kawałek. W Wambierzycach postanawiamy zrobić sobie przerwę i odpocząć na trawce przed Bazyliką Nawiedzenia NWP.

Góry Stołowe i ich najwyższy szczyt Szczeliniec Wielki
Sanktuarium w Wambierzycach

Po takim rozleniwieniu ciężko jest wrócić na szlak, ale co zrobić ruszamy! Z Wambierzyc Główny Szlak Sudecki prowadzi nas okrężną drogą przez Skalne Grzyby, czyli skupisko skał przedstawiających grzyby, maczugi, baszty itp. Kolejnym punktem programu są Skalne Wrota, którymi przebiega szlak. Potem już atrakcje się kończą, a nas czeka jeszcze dłużąca się całą wieczność wędrówka. W pewnym momencie znużonym oczom ukazuje się drogowskaz „Karłów 40 minut”, niby nic takiego gdyby nie fakt że chwilę wcześniej mijaliśmy drogowskaz „Karłów 35 minut”. Nie mamy jednak innego wyjścia jak iść dalej. Mija dłuższa chwila i docieramy do drogowskazu „Karłów 25 minut”, no teraz to już właściwie ostatnia prosta! Jednak zdaje się być inaczej, bo po jakiś 30 minutach znowu trafiamy na znak „Karłów 25 minut”, potem taki sam znak trafiamy jeszcze ze dwa razy. I tak okazuje się że wszystkie drogi prowadzą do Karłowa. W końcu docieramy do Karłowa, a stąd już tylko podejście na Szczeliniec Wielki i jesteśmy w schronisku gdzie spędzimy noc.

Skalne Grzyby, takie rzeczy w Górach Stałowych

Góry Stołowe i widok ze Szczelińca

Poniedziałek.

Dzisiaj o rana świeci słońce, a to zapowiada przyjemną wędrówkę. Na dzień dobry mamy zejście kamiennymi schodami ze Szczelińca Wielkiego do Karłowa, potem kawałek drogą asfaltową, aby w końcu odbić na Skalniak. Tutaj czeka nas delikatne podejście z pięknymi widokami z każdej strony, następnie wypłaszczenie i tak aż do Błędnych Skał. Błędne Skały to jedna z największych atrakcji Gór Stołowych, my jednak tym razem ją omijamy i kierujemy się na Kudowę Zdrój, po drodze mijając jeszcze Jakubowice. Plan na dzisiaj przewidywał dojście przynajmniej do Dusznik Zdrój. Czas mieliśmy bardzo dobry, pogoda dopisywała, ale plan nam zepsuł mój plecak. Rozpruł się od spodu co spowodowało wypadnięcie stelaża, a to na dłuższą metę skutecznie utrudniało marsz. Półtorej dnia przed końcem długiego weekendu trzeba było kończyć.

Chyba nie trzeba tłumaczyć dlaczego Góry Stołowe? 😉
Nazwa Skalniak wyjątkowa trafiona.

Główny Szlak Sudecki i Góry Stołowe

Statystki z  endomondo:

Dzień 12 – dojazd z Wrocławia do Dzierżoniowa, potem autobusem do Kamionek i na końcu autostopem na przełęcz Jugowską
czas: 0:08 h, dystans: 0,77 km, przewyższenia: 0 m,
szlaki: czerwony z Przełęczy Jugowskiej do Schroniska PTTK Zygmuntówka
164-165 km – Głównego Szlaku Sudeckiego
Dzień 13 – czas: 7:45 h , dystans: 35 km , przewyższenia: 1010 m,
szlaki: czerwony ze Schroniska PTTK Zygmuntówka do Góry Wszystkich Świętych
165-200 km – Głównego Szlaku Sudeckiego
Dzień 14 – czas: 6:27 h, dystans: 28,9 km, przewyższenia: 832 m,
szlaki: czerwony z Góry Wszystkich Świętych do Schroniska PTTK na Szczelińcu Wielkim
200-229 km – Głównego Szlaku Sudeckiego
Dzień 15 – czas: 3:35 h, dystans: 16,42 km, przewyższenia: 184 m,
szlaki: czerwony ze Schroniska PTTK na Szczelińcu Wielkim do Kudowy Zdrój
229-245km – Głównego Szlaku Sudeckiego
powrót z Kudowy Zdrój do Wrocławia


Zapraszam również do reszty wpisów z Głównego Szlaku Sudeckiego:
http://www.podrozepanaszpaka.pl/category/glowny-szlak-sudecki

Oraz do wpisów górskich:
http://www.podrozepanaszpaka.pl/category/gory

Góry Stołowe raz jeszcze:
http://www.podrozepanaszpaka.pl/2015/12/orlica-gory-orlickie-1428-kgp-wycieczka-w-gory-stolowe.html


Lubisz góry? Znasz Główny Szlak Sudecki? Podobał Ci się post i/lub zdjęcia? Zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Jeśli chcesz pomóc w rozwoju bloga będzie mi miło jak udostępnisz tego posta swoim znajomym.

Comments

  1. Marcin says:

    Z przyjemnością przeczytałem o moich rodzinnych stronach. Zanim przeprowadziłem się do Wrocka mieszkałem w Jugowie, a moja żona pochodzi z Słupca 🙂 Zawsze z chęcią wracamy w rodzinne strony. W zeszłym tygodniu byłem na górze Wszystkich Świętych, gdzie nagrywałem timelapsy do nowego projektu, który mam nadzieję skończę w przyszłym roku. Pozdrawiam

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *