Caminito del Rey i Malaga, co mnie urzekło w Andaluzji

Jest czasami tak, że myślimy o jakimś miejscu bardzo długo. Chętnie o nim czytamy i obiecujemy sobie kiedyś tam pojechać, ale kiedy już mamy okazję ruszyć w świat to zawsze wybieramy zupełnie inny kierunek. W Hiszpanii byłem już sporo razy i obiecywałem sobie już nie raz Andaluzję. W końcu się udało, ale właściwie to zupełnym przypadkiem i kompletnie tego nie planując. Do południowej Hiszpanii dostaliśmy się promem z Maroka, przepływając Cieśninę Gibraltarską. Przypadek polegał na tym że postanowiliśmy Maroko opuścić szybciej niż planowaliśmy i dzięki temu mieliśmy kilka dni aby zwiedzić Gibraltar, Malagę i przejść Caminito del Rey.

Promem do Hiszpanii.

Jak już pisałem do Hiszpanii płynęliśmy promem z Maroko. Z jednej strony była to ciekawa przygoda, ale z drugiej dla osób o słabym błędniku droga była męczarnią. My wymęczyliśmy się okropnie, a dwie godziny które płynął prom były chyba najdłuższymi w czasie tej wyprawy, na szczęście dalej już miało być tylko lepiej. Przepłynąć promem z Maroko do Hiszpanii można na dwa sposoby, albo z Tanger do Tarify, albo Tanger Med (portu sporo oddalonego od miasta) do Algeciras. Opcja pierwsza jest dużo wygodniejsza i szybsza, a druga jest tańsza, my oczywiście wybraliśmy opcję drugą. Bilety można nabyć przez internet lub kupić w kasie, my kupowaliśmy w kasie (Uwaga! W kasie wyszło nas trochę drożej podawał internet), koszt to 30 EUR.

Nasz prom z Tanger Med do Algeciras

Co słychać w Maladze?

W Algeciras spędziliśmy jedną noc jako aklimatyzację (:P), następną w La Línea de la Concepción skąd mieliśmy idealną bazę wypadową na Gibraltar, bo mieliśmy ogromną chrapkę na zaliczenie Brytyjskiego terytorium zamorskiego, ale o tym w innym poście. Potem udaliśmy się do jednego z głównych miast Andaluzji, czyli Malagi, tam już zagrzaliśmy chwilę, ale dosłownie chwilę bo cztery dni to jest nic na tak bogaty region jak Andaluzja.

Pierwsze co mnie urzekło w Andaluzji to pogoda. Nie jestem fanem wylegiwania się na plaży, ale jednak słońce i możliwość spędzenia kilku chwil ogrzewając się w jego promieniach w połowie stycznia to naprawdę cenne doświadczenie. Kiedy znajomi wrzucali zdjęcia z termometrem wskazującym spory minus, ja patrzyłem u siebie widząc +23, nic tak nie ładuje energii jak świecące słońce.

Jak Malaga to oczywiście plaża
Widok na port w Maladze wieczorową porą

Malaga to jedno z najstarszych miast Europy, jednak jak na swój wiek nie oferuje ona niezliczonej liczby zabytków i atrakcji. Nie znaczy to jednak że jest nudna. O nie! Malaga nudna nie jest na pewno. Ma swoje zabytki też choćby twierdza Alcezaba i ruiny teatru Rzymskiego, twierdza wybudowana została w XIII w n.e. niestety część którą można oglądać dzisiaj to nawet nie połowa dawnej fortecy. Teatr Rzymski pochodzi z I w n.e., co ciekawe odkryty został dopiero w 1951 roku.

Teatr Rzymski a w tle Alcezaba
Portal w twierdzy Alcezaba

Zwiedzanie twierdzy Alcezaba najlepiej połączyć z Zamkiem Gibralfaro z XIV w. skąd roztacza się fantastyczna panorama miasta i choć zamek mnie bynajmniej mało zainteresował to panorama była warta wdrapania się na szczyt wzgórza. Ceny biletów to 2,20 EUR za obiekt, ale w połączeniu wynosi 3,50 EUR.Bilet ulgowy wynosi zaledwie 0,60 EUR. Cenną informacją jest też że w każdą niedzielę po 14.00 wstęp jest darmowy!

Widok na port z Zamku Gibralfaro
Plaza de toros
W oddali stadion Malagi FC
I oczywiście Katedra w Maladze górująca nad miastem

Symbolem często kojarzonym z Malagą jest górująca nad miastem Katedra, plan zagospodarowania miasta zabrania wznoszenia wyższych budowli. Budowę katedry rozpoczęto w XVI w, a ukończono dopiero w XVIII w. Nam niestety nie dane było zwiedzić wnętrza ten arcyciekawej budowli. Przyznam że z perspektywy czasu bardzo żałuję.

Katedra robi wrażenie
Trochę się Andzia zapatrzyła 😉

Ale co jest tak naprawdę najciekawsze w Maladze? Jakkolwiek to zabrzmi, to sama w sobie jest ciekawa! Spacerowanie wąskimi, niedostępnymi dla ruchu i zgiełku aut uliczkami. Kamienice, zdobienia, przyjazny klimat działają tak że chce się po Maladze po prostu spacerować, tak o bez celu i co ważniejsze bez pośpiechu, bo po co się śpieszyć skoro w około jest tak pięknie?

Bar Yuri Gagarin w Maladze, niestety zamknięty… 🙁

Jak już spacerujemy, to warto się zatrzymać w jednej z wielu kawiarni lub restauracji i spróbować lokalnych przysmaków. Moja wiedza kulinarna należy do ubogich, ale wiem że warto spróbować Hiszpańską paellę z owocami morza! Nigdy nie lubiłem owoców morza, ale tym razem naprawdę były fantastyczne i szczerze polecam! Spytacie co jeszcze warto spróbować? Odpowiem churros, chociaż fanem nie zostałem. Jest to smażone na głębokim oleju ciasto podane z czekoladą do picia.

Paella z owocami morza
Churros i gorąca czekolada

W Maladze znajdzie się też coś dla fanów piłki nożnej. W końcu liga Hiszpańska (Primera Division) to jedna z najlepszych lig piłkarskich na świecie. Malaga FC to nie lider ligi, ani też drużyna z wyższej półki ale jest drużyną z tradycją i na pewno warto przejść się w okolice stadionu.

Stadion Malagi FC

W tym poście nie mógłbym jeszcze pominąć muzeum sztuk pięknych w domu którym urodził się Pablo Picasso, sam miejsca nie odwiedziłem ale myślę że warto wspomnieć o jego istnieniu.

Malaga to miasto naprawdę warte uwagi i warto wiedzieć że nawet jeśli sami mamy opory do podróżowania to możemy skorzystać z wielu ofert biur podróży, choćby ogólnie znanego biura podróży Itaka.

Ścieżka Króla czyli Caminito del Rey

Ścieżka Króla czyli Caminito del Rey to jedna z bardziej promowanych w ostatnich latach atrakcji Andaluzji. Jest to szlak pieszy prowadzący kładkami wzdłuż ścian wapiennego wąwozu, w parku narodowym Desfiladero de los Gaitanes. Wąwóz ma głębokość ponad 100m, a w dole płynie rzeka Guadalhorce.

Historia szlaku sięga początku XX w. kiedy to budowniczy pobliskiej zapory wodnej potrzebowali ścieżki łączącej oba końce wąwozu. Ścieżka wiele lat była zaniedbywana, a po kilku śmiertelnych wypadkach została całkowicie zamknięta. W 2015 roku zakończono renowację i zabezpieczanie trasy, po czym udostępniono ją turystom. W tym momencie atrakcja jest zupełnie bezpieczna, a dla ludzi szukających mocnych wrażeń aż za bezpieczna. Jednak warto ją odwiedzić choćby dla genialnych widoków!

Wejście na Caminito del Rey

Sam szlak można zacząć w dwóch miejscach, albo wędrówką od początku szlaku, albo od parkingu skąd dojdziemy prosto do kas. My wybraliśmy wersję rozszerzoną czyli od początku. Szlak prowadził nas najpierw bardzo malowniczą doliną i wprowadzał powoli w klimat czekających nas widoków. Można by powiedzieć że budował napięcie niczym najlepszy reżyser filmowy.

Najpierw przez las…
widoki powoli się rozkręcają…
budowanie napięcia trwa…

Kiedy dochodzimy do kas, zostajemy wyposażeni w kaski, przeszkoleni z zasad panujących na dalszej części trasy i dopiero możemy ruszać dalej. Teraz ma się zacząć prawdziwa przygoda! Caminito del Rey na pierwszy rzut oka zachwyca i to bardzo. Szlak nie jest wymagający i nie przedstawia żadnych trudności technicznych, więc myślę że każdy powinien sobie z nim poradzić, nawet jeśli nie należy do osób wysportowanych. Jedyną trudność może sprawić lęk wysokości, ponieważ spacer odbywa się na znacznej wysokości i dla wielu ludzi to może być problemem. Przejście całej ścieżki to według przewodników 2-2,5h, a nam zajęło 1,5h. Zresztą co tu więcej mówić, zobaczcie sami na zdjęciach poniżej.

Ruszamy na Caminito del Rey

Jak się dostać na Caminito del Rey? Ile kosztuje Caminito del Rey?

Z Malagi na Caminito del Rey najprościej można dostać się pociągiem do Rondy. Wysiadamy w miejscowości El Chorro (koszt to 6,05 EUR, a bilet możemy kupić na www.renfe.com), gdzie możemy przesiąść się do autobusu który zawiezie nas na sam początek szlaku.

Wybierając się na Caminito del Rey dobrze jest wykupić bilet wcześniej (ceny to 18 EUR z przewodnikiem + 1,55 EUR autobus, 10 EUR bez przewodnika + 1,55 EUR autobus), ponieważ atrakcja cały czas zyskuje na popularności, a liczba biletów jest ograniczona. Bilety bez przeszkód kupimy na www.caminitodelrey.info/en/. Przed planowaniem wizyta warto wiedzieć że atrakcja jest zamknięta w poniedziałki i w czasie złej pogody.
Pisząc ten post sprawdzałem dostępność biletów i widzę że najbliższe bilety możliwe do kupna są za dwa tygodnie, więc warto planować wizytę na Caminito del Rey z dużym wyprzedzeniem.

Poniżej widać dawne Caminito del Rey

Most wiszący to dla wielu spore wyzwanie
Jak tu nie patrzeć w dół?

Przydatne i polecane linki:

http://www.mymalaga.pl/malaga – bardzo przydatny i przejrzysty przewodnik po Maladze
http://www.renfe.com – oficjalna strona Hiszpańskich kolei
http://www.caminitodelrey.info/en/ – oficjalna strona Caminito del Rey
http://www.itaka.pl – biuro podróży organizujące wycieczki do Andaluzji i Costa del Sol

Noclegi w Andaluzji:

Malaga Centro Hostel – Malaga. Najczystszy i jeden z ładniejszych hosteli w jakich byłem w swojej karierze, bardzo dobra lokalizacja i polskojęzyczna recepcja o co w Hiszpanii nie łatwo. Do tego cena bardzo przystępna.

La Esteponera – La Línea de la Concepción. Przyjemny hostel w dość rozsądnej cenie, idealne miejsce jako baza wypadowa na Gibraltar, bo tam noclegi kosztują sporo więcej niż w Hiszpanii.

Pensión Versalles – Algeciras. Najtańszy nocleg jaki udało nam się znaleźć zaraz po wyjściu z portu, dobra lokalizacja, niestety na recepcji funkcjonuje tylko język hiszpański, ale kiedy chce się spędzić noc to nie ma problemu.


Zapraszam również do moich innych postów o Hiszpanii:

Styczniowe słońce w Hiszpanii, czyli 7 argumentów za zimą na Majorce?


Podobał Ci się ten post? Byłeś w Andaluzji? Zwiedziłeś Malagę? Udało Ci się przejść Caminito del Rey? Jakie są twoje wrażenia? Pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza, a jeśli chcesz pomóc mi w rozwoju bloga, udostępnij ten post dalej niech trafi do większego grona czytelników.

Comments

  1. Brrrr nie dziwie się, że most wiszący to dla wielu spore wyzwanie 🙂 strasznie nie lubię takich „kratkowych” przejść. Od samego patrzenia na zdjęcie robi mi się słabo 🙂

    1. Dobra adrenalina nie jest zła… 😉 a i dobrze że Andaluzja oprócz plaż ma do zaoferowania jakąś atrakcję która adrenalinę podnosi… 😉

      1. Ależ oczywiście 😉 dobrze, że wspinając się nie towarzyszy mi to uczucie „kratkowe” 😀

        1. ale znam kilka osób które nie mają lęku wysokości, ale na „kratki” nie wejdą 😛

  2. Kuba says:

    Patrzę i patrzę na te słoneczne zdjęcia i faktycznie zamarza mi się kolejny PKS! 🙂 Tylko czemu kiedyś było łatwiej się spiknąć i pojechać niż dzisiaj? Nie lubię, kiedy muszę pracować 😛

    1. Praca to zło, ale skąd brać hajsy na te wojaże? Zróbmy tego PKSa! 😉

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *