Główny Szlak Sudecki w weekend cz.7, Masyw Śnieżnika i Góry Złote

Pamiętacie jeszcze o tym jak wspólnie z Angeliką przechodziliśmy na raty Główny Szlak Sudecki? Minęło kilka miesięcy od kiedy go ukończyliśmy, a posty nadal czekają. Czas to nadrobić, pora na siódmy odcinek GSSa. Tym razem szlak przeprowadzi nas przez Masyw Śnieżnika, potem przez Góry Złote aż do Przedgórza Paczkowskiego i samego Paczkowa. Etap zróżnicowany, ciekawy ale i dość trudny. Co tu dużo mówić spore odległości, wysokości i śnieg. Ruszamy?

Dokąd nocą tupta jeż?

Nadszedł długo wyczekiwany piątek, a potem nastał długo wyczekiwany fajrant w pracy. W pracy już nikt się nie dziwi kiedy przychodzę w piątek z plecakiem podróżnym, pytają tylko „dokąd tym razem?”. Tym razem ruszamy na kolejny etap Głównego Szlaku Sudeckiego, jest koniec listopada, a my zakładaliśmy skończyć GSSa przed końcem roku. Jest jeszcze trochę czasu, ale zostały jeszcze dwa wyjazdy. Po pracy od razu szybciutko pędzę na dworzec gdzie czekają Angela i Seba. Na szczęście mam niedaleko i już jesteśmy w drodze prosto do Długopola Zdrój, tutaj skończyliśmy ostatni etap, dlatego stąd rozpoczynamy kolejny.

Jesienne wieczory zapadają bardzo szybko, dlatego pierwszy dzień wędrówki musimy odbyć w ciemnościach. Nie martwimy się, przecież mamy czołówki, a odcinek przewidziany na dzisiaj nie jest bardzo wymagający. Jest zimno, pochmurno, co za tym idzie wejście na szlak wymaga od nas sporo silnej woli. Początek nie jest łatwy, ponieważ aura nie sprzyja, ale po kilku krokach robi się co raz lepiej. Najpierw szlak prowadzi nas nad tunelem kolejowym, którym przed chwilą przyjechaliśmy, potem w las. Na dzisiaj nie mamy przewidzianych wiele atrakcji. Najpierw praktycznie cały czas po płaskim, aż do miejscowości Marianówka skąd zaczyna się podejście na Igliczną, gdzie w schronisku na Iglicznej mamy zarezerwowany nocleg. Jedyne z czym mogę ten odcinek skojarzyć to potężne błoto, pola i krótkie leśne przejścia. Do schroniska docieramy już w nocy, na szczęście uprzedziliśmy gospodarzy i czekali na nas.

Wschód słońca widziany ze schroniska na Iglicznej

i jeszcze jeden widoczek tym razem ze szlaku

Przez Masyw Śnieżnika i dalej!

Szary poranek nie napawał nas optymizmem, ale na szczęście zanim zjedliśmy śniadanie zaczęło się ciut rozpogadzać. Pogoda nie miała zamiaru nas rozpieszczać, chciaż przynajmniej nie padało. Czas zarzucić plecak i ruszać. Pierwszy odcinek prowadzi nas do jednego z najciekawszych miejsc na całym Głównym Szlaku Sudeckim, czyli do wodospadu Wilczki w Międzygórzu, uwielbiam to miejsce zarówno wodospad Wilczki jak i samo Międzygórze. Subiektywnie uważam że to jest jedno z ciekawszych miejsc w Sudetach, a w brew pozorom nie zawalone turystami jak np. wodospady Kamieńczyka lub Szklarki w Szklarskiej Porębie. Zresztą możecie zobaczyć sami.

Wodospad Wilczki

Z wodospadu Wilczki szlak kieruje nas przez całe Międzygórze, w stronę najwyższego szczytu w okolicy. Znajdujemy się w Masywie Śnieżnika, a jego najwyższym szczytem jest oczywiście sam Śnieżnik o wysokości 1426 m n.p.m. Niestety Główny Szlak Sudecki omija szczyt, a dochodzi tylko do Hali pod Śnieżnikiem, gdzie znajduje się schronisko PTTK o dość mylnej nazwie Na Śnieżniku. Na Hali pod Śnieżnikiem zalega już dość dużo śniegu. Schronisko to zawsze dobre miejsce na odpoczynek i posiłek, nie chce się wychodzić ale czas goni. Ze schroniska szlak wiedzie przez Przełęcz Śnieżnicką, szczyt Żmijowiec (1153 m n.p.m.), Żmijową Polanę do szczytu Czarnej Góry (1205 m n.p.m.). Czarna Góra znana jest najbardziej z dwóch rzeczy. Po pierwsze na jej stokach znajdują się liczne stoki narciarskie, a po drugie z wieży widokowej. Jednak w naszym wypadku wieża okazała się nie widokowa, bo widoczność spadła właściwie do zera.

Widok z podejścia na Śnieżnik na Górę Igliczną i Sanktuarium Marii Śnieżnej
Kozie Skały
Żmijowiec zdobyty
Wieża widokowa na Czarnej Górze

Skoro widoków brak, to nie ma co siedzieć i trzeba ruszać dalej. Schodzimy do Przełęczy Puchaczówka, a dalej leśnymi dróżkami trawersujemy Pasiecznik i Wilczyniec, mijamy wieś Kąty Bystrzyckie by po kilku godzinach, porą wieczorną dotrzeć do Lądka Zdroju gdzie mamy zarezerwowany nocleg na dziś. Ponad 32 km w nogach dają się we znaki. Jutro czeka nas kolejny spory odcinek.

Przez Góry Złote do Paczkowa

Dzisiaj pogoda trochę lepsza niż wczoraj, a przynajmniej tak się zapowiada. Szybkie śniadanie i zaraz jesteśmy na szlaku. Jeszcze nawet dobrze nie opuściliśmy Lądka, a już pierwsza przygoda. Moje niedopatrzenie że nie dokręciłem bukłaka z wodą i połowa jego zawartości znalazła się na moich plecach. Gdyby był to lipiec pewnie przyjąłbym to z ulgą, ale na koniec listopada to nie było to przyjemne. Na szczęście marsz mnie rozgrzewał, a widoki na niedaleki Śnieżnik poprawiały nieco nastrój.

Panorama Masywu Śnieżnika. Po lewej Śnieżnik a po prawej Czarna Góra.

Powoli wkraczamy w Góry Złote, a w zasadzie ich północną część. Przyznam się szczerze że w tej części Sudetów byłem po raz pierwszy. Wędrówka przez nie była dość mozolna, szczyty nie wysokie, mocno zalesione, a drogi z błotem po kolana. Do samego Jawornika Wielkiego (872 m n.p.m.) nie wydarzyło się nic spektakularnego. Dopiero Jawornik okazał się miejscem bardzo przyjemnym, można by powiedzieć że jest to jeden z ostatnich szczytów przed Obniżeniem Otmuchowskim. Na jego szczycie znajduje się nie wysoka wieża widokowa skąd roztacza się widok na Przedgórze Sudeckie.

Wieża widokowa na Jaworniku Wielkim. Góry Złote.
Panorama Przedgórza Sudeckiego

Z Jawornika Wielkiego schodzimy w kierunku Złotego Stoku. Szlak wiedzie nas przez dolinę gdzie mijamy bardzo ładną ponad stuletnią willę Złoty Jar, w której oferowane są noclegi. Nas niestety goni czas więc podziwiamy tylko z daleka i pędzimy dalej. Kolejny ciekawy obiekt mijany obok to kopalnia złota w Złotymstoku. Przez miasto również przechodzimy praktycznie bez postoju, bo jeszcze dzisiaj musimy dotrzeć do Paczkowa skąd odjeżdża bus do Wrocławia.

Złoty Stok

Ze Złotego Stoku do Paczkowa to jeszcze około 13km Głównego Szlaku Sudeckiego. Dawniej to właśnie w Paczkowie kończył się GSS, ale w roku 2002 szlak przedłużono do Prudnika. Była to bardzo kontrowersyjna decyzja, która zresztą do tej pory budzi dyskusje. Fakt jest taki że odcinek od Złotego Stoku przez Paczków do Głuchołaz, prowadzi praktycznie po płaskim terenie. My jednak tym razem kończymy wędrówkę w Paczkowie, skąd łapiemy ostatniego niedzielnego busa do Wrocławia.

Iść czy nie iść?

Zachodzące słońce nad Górami Złotymi
Góry Złote

Statystyki według endomondo:

Dzień 18 – dojazd z Wrocławia do Długopola
czas: 2:55 h , dystans: 14,94 km , przewyższenia: 447 m,
szlaki: czerwony ze stacji PKP w Długopolu do Schroniska na Iglicznej
308-323 km – Głównego Szlaku Sudeckiego
Dzień 19 – czas: 7:21 h, dystans: 32,71 km, przewyższenia: 962 m,
szlaki: czerwony ze Schroniska na Iglicznej do Lądka Zdrój
323-356 km – Głównego Szlaku Sudeckiego
Dzień 20 – czas: 7:41 h, dystans: 33,91 km , przewyższenia: 727 m,
szlaki: czerwony z Lądka Zdrój do Paczkowa
356-390 km – Głównego Szlaku Sudeckiego
powrót z Paczkowa do Wrocławia


Zapraszam również do reszty wpisów z Głównego Szlaku Sudeckiego:
http://www.podrozepanaszpaka.pl/category/glowny-szlak-sudecki

Oraz do wpisów górskich:
http://www.podrozepanaszpaka.pl/category/gory


Lubisz góry? Znasz Główny Szlak Sudecki? Zwiedzałeś już Góry Złote i Masyw Śnieżnika? Podobał Ci się post i/lub zdjęcia? Zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Jeśli chcesz pomóc w rozwoju bloga będzie mi miło jak udostępnisz tego posta swoim znajomym.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *