Olchon, wyspa na najgłębszym jeziorze świata

Kiedy pierwszy raz dotarłem nad Bajkał, zatrzymałem się tam tylko na kilka dni. Za drugim już razem wiedziałem że kilka dni to za mało i spędziłem tam ponad półtorej tygodnia. Nawiasem mówiąc to nadal za mało, ale już ciut więcej, dzięki temu udało mi się zobaczyć między innymi piękną wyspę Olchon. Największą wyspę na najgłębszym jeziorze świata. Olchon na Bajkale sama nazwa brzmi to jakoś tak emocjonująco. Zresztą zaraz sami zobaczycie o czym mówię.

          Dostać się tam z Irkucka w zasadzie nie jest trudno, trudniej jednak dostać się do Irkucka. Nas jednak będzie teraz interesowało jak dostać się na Olchon. Cena różni się w zależności od marszrutki jaką będziemy jechać, waha się ona między 700-900 RUB i jedzie jakieś 5 godzin. Jednak my w wersji ekonomicznej na Olchon postanowiliśmy ruszyć autostopem. Jednak czym byłby autostop bez spotkań na trasie? Najpiękniejszy moment nastąpił kiedy na stopa zabrała nas Buriatka (Buriaci to rdzenna ludność żyjąca w tej okolicy), dzięki temu mogliśmy dowiedzieć się ciut o lokalnej kulturze, która daleka jest od Rosyjskiej. Sami Buriaci mimo że posiadają obywatelstwo Rosyjskie nigdy Rosjanami się nie nazywają. Rozmawiało nam się bardzo dobrze, a nasza Buriatka postanowiła nadrobić około 30 kilometrów żeby zawieść nas do wsi Bayanday w połowie drogi. Tam spędziliśmy noc w namiocie na uboczu. Następnego dnia niestety łapanie autostopu w naszym kierunku nie było już takie łatwe i przyjemne ponieważ główną drogę zostawiliśmy w tyle, a na naszą wyspę ruch był znikomy. Skończyło się na tym, że udało nam się złapać marszrutkę, za którą zapłaciliśmy symboliczną część całej kwoty.
Koniec Irkucka ruszamy na Olchon.
Gdzieś w trasie.
Dzień się kończy, trzeba szukać miejsca na nocleg.
Zostajemy na noc.
          Jak wspominałem wcześniej Olchon jest wyspą, a dostać się na nią można tylko promem. Te pływają dwa na przemian, a na pokład w pierwszej kolejności zabierają marszrutki. Pasażerowie marszrutek nie płacą, wszystko jest wpisane w cenę biletu. Przeprawa trwa około 20 może 30 minut i sama w sobie jest atrakcją, ponieważ można podziwiać naprawdę piękne widoki.
Olchon niedaleko, a Bajkał już jest.
Przystań promowa na wyspie Olchon.
Za chwilę wsiadamy na prom.
          Jesteśmy wreszcie po drugiej stronie, na wyspie Olchon, jednak do głównej osady ludzkiej, tutaj szumnie nazywanej miastem, czyli Chużyr mamy jeszcze spory kawałek drogi. Drogi, nie ulicy. Marszrutka zawiezie nas do samego centrum, a tam… Zresztą co bym nie napisał to i tak nie odda zdziwienia wysiadającego tam człowieka. Szutrowe drogi, bo asfaltu brak. Krowy na ulicach, bo niby dlaczego nie, skoro i tak asfaltu brak. UAZy i Łady z każdej strony, drewniana zabudowa, a w samym środku pomnik ku czci ofiar Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Ja się zakochałem.
Pomnik żołnierzy Wielkiej Wojny Ojczyźnianej w Chużyr.
“Centrum” miasta 😉
“Centrum” miasta z innej perspektywy 😛
          Szukając miejsca na nocleg, trafiliśmy do pobliskiego lasku gdzie rozbitych było kilka namiotów. Nie tracąc czasu również postanowiliśmy rozbić nasz namiot, a na lepszy sen mieliśmy przygotowaną pomoc. Butelka lokalnej wódki o nazwie Bajkał, która produkowana jest na bazie wody z tego jeziora, no już bardziej lokalnie się nie da.
Bajkał nad Bajkałem.
Zachód słońca.
I wschód słońca.
          Niestety czasu nie mieliśmy wiele, więc ciężko było się zapuszczać w głąb wyspy. Jednak warto na pewno wspomnieć o głównej atrakcji wyspy, czyli o Szamance. Szamanka to skała na Bajkale, która według wierzeń Buriatów jest domem Pana Olchonu. Miejsce jest na tyle święte że Buriaci nie zbliżali się do niego na odległość mniejszą niż kilometr. Dzisiaj można się już zbliżyć ale na skałę wejść już nie można. W późniejszym czasie w pieczarze od strony jeziora, postawiono posąg Buddy, a do dnia dzisiejszego zachowały się wewnątrz napisy po Tybetańsku. Jest to ponoć nadal jedno z najświętszych miejsc w religii Buddyjskiej.
Szamanka.
          W okolicy znajdziemy sporo “kapliczek” Buriackich, gdzie składane są ofiary. Ofiary to najczęściej w luksusy i dobra, czyli drobne pieniążki, papierosy lub wylewanie odrobiny wódki. Można by pomyśleć że skoro przy kapliczkach zostawia się pieniążki, to wieczorem przyjdzie pan w podartych spodniach pozbiera sobie i będzie miał na winiawkę. Tutaj działa to inaczej, te pieniądze po prostu tam leżą, niektóre widać że bardzo długo.
Buriackie miejsca kultu.
          Czas na Olchonie płynie bardzo, ale to bardzo leniwie, jednak nieubłaganie. Dwa dni przeleciały nam bardzo szybko i trzeba było zaraz wracać. Warto jednak w bilety powrotne zaopatrzyć się z wyprzedzeniem, bo tych może zabraknąć kiedy przyjdzie nam wracać do pełnej cywilizacji. Potem już tylko pozostaje marszturka, prom i jesteśmy znowu w Irkucku, marząc by wrócić na wyspę na Bajkale.

          Zapraszam również do innych moich postów o Rosji i Bajkale:
Wielki Szlak Bajkalski, czyli wędrówka brzegiem najgłębszego jeziora świata

Pieskie życie, czyli “O psie który jeździł koleją” nad Bajkał! cz.1


Jeśli szukasz noclegu i chcesz pomóc w rozwoju bloga skorzystaj z mojego linka do Booking.com i zarezerwuj nocleg.


Podobał Ci się ten post? Byłeś na Olchonie lub nad Bajkałem? Chcesz coś dodać lub zapytać? Pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Jeśli chcesz pomóc w rozwoju bloga, udostępnij tego posta dalej niech trafia do jak największej liczby czytelników.

Comments

  1. Zdecydowanie na tak… 🙂

  2. Anonimowy says:

    Zwłaszcza z Buriatką 😉

  3. hahaha, ciekawa przygoda to była muszę przyznać 🙂

  4. Olka says:

    Szamanka prezentuje się trochę nierealnie. Z jednej strony wygląda, jakby ją ktoś tam przykleił, bo nieco odstaje od reszty otoczenia, natomiast z drugiej stanowi piękne uzupełnienie tamtejszych krajobrazów. Ogólnie Olchon z wyglądu skojarzył mi się z jakimiś irlandzkimi lub szkockimi pejzażami 🙂

  5. Ukształtowaniem terenu może robić takie wrażenie. Zielone wzgórza, klify itp. 😉

  6. Hamak Life says:

    Czy pod butelką z alkoholem znajduje się namiot? 😉

  7. PatTravel says:

    Najbardziej podoba mi się bajkał nad Bajkałem

  8. Namiot nasz był kawałek za nami bardziej w lesie… 🙂

  9. To był całkiem przyjemny moment… hihihi

  10. Michał says:

    Ilekroć patrzę na zdjęcia z Bajkału mam ochotę wsiąść w Kolej Transsyberyjską i jechać – dzięki za kolejną dawkę inspiracji!

  11. To dopiero koniec świata! Wrażenie to jeszcze potęguje fakt składania ofiar. Co tam, że często z wódki. W końcu ofiara musi być cenna. A kiedy zobaczyłam to zdjęcie krów w centrum "miasta" robione zza płotu, to w pierwszej chwili pomyślałam, że to jakiś krowi mecz piłki nożnej 🙂

  12. Chyba rozbijaliśmy namiot w tym samym lesie. Pamiętam, że woda czysta, ale po całej nocy w butelce wylęgają się larwy kampodealne. Lepiej na dłuższe wędrówki przegotować. Trzymaj się Panie Szpaku. (-:,

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *