Kurs Przewodnika Sudeckiego w SKPS Wrocław – półmetek

Dwa lata, tyle trwa kurs Przewodnika Sudeckiego. W ciągu tych dwóch lat, dwa razy w tygodniu wykłady i co dwa tygodnie wycieczka w góry. Wycieczka? Brzmi jak urlop w Złotych Piaskach, a prawda jest taka że to kawał ciężkiego do zgryzienia chleba. Czy nam jest jednak z tym źle? Jakby to powiedzieć, życie w trakcie kursu (i po nim pewnie też) staje się inne. Dlaczego? Odpowiedź za chwilę…

– Kim jesteśmy? Kursantami SKPSu!
– Co będziemy robić? Zwiedzać kościoły!

Kiedyś wejście do kościoła było dla mnie karą. Kiedyś zwiedzanie kościołów było złem najgorszym. Kiedyś nie byłem na kursie przewodnika Sudeckiego. Teraz moje postrzeganie się zmieniło, moja obecność w kościele nie kończy się na walce z ziewaniem. Teraz zwracam uwagę ilu nawowy jest kościół, czy to styl halowy czy bazylikowy. Nie patrzę już na ołtarz, teraz patrzę na prezbiterium. A balkony? Balkony to masz w bloku przyjacielu, ja widzę empory. Transept, sygnaturka czy epitafium niegdyś słowa zupełnie obce dziś weszły do mojego słownika.

A szlaki już nie te same

Dziś idąc szlakiem przyglądam się kamieniom i myślę “o czy to łupki fyllitowe?”. Zastanawiam się czy ta choinka* którą mijam to świerk czy sosna (bo tych nadal nie rozróżniam, ale do końca kursu mam nadzieję zacząć). Myśląc o górach stołowych myślę o Skalnicy Zwodniczej, o endemicznej roślinie występującej tylko tutaj. Nad rzeką lub na moście widzę figurkę świętego, to na bank św. Nepomucen, Praski dostojnik wrzucony do Wełtawy, patron tajemnicy spowiedzi. Wchodzę na szczyt góry, a wokół mnie roztacza się piękny widok na okoliczne pasma, kiedyś cieszyłem się tym widokiem, a teraz cieszę się że wiem co to za szczyty, bo przecież każdy szczyt ma swoją nazwę.

*słowo choinka zostało użyte celowo

Czas na panoramkę! Czyli nazywanie widocznych szczytów z mapą lub bez…
Jest i rzeczony Jan Nepomucen

Kiedyś myślałem że już całkiem nieźle poznałem Sudety, teraz wiem że to bzdura. Każda wycieczka tylko utwierdza mnie w przekonaniu że nic nie wiem. Bardziej świadome podróżowanie naprawdę cieszy, ale droga jest naprawdę długa i wyboista. Szeroki zakres materiału który należy opanować momentami przeraża. Historia Śląska, architektura i sztuka, fizjografia, przyroda, geologia, metodyka to tylko kilka z przedmiotów, a będzie tego więcej.

Chwila dla siebie? Cóż, historia Śląska zawsze pod ręką…

Przejście przewodnickie czyli oficjalnie połowa

Legendarne przejście przewodnickie to siedmiodniowy wyjazd szkoleniowy który musi zaliczyć każdy kursant. Uczymy się tam jak prowadzić grupę, jak pracować z grupą itp. Jednak w moim przekonaniu ma on drugie dno, bo spędzenie tygodnia z grupą ludzi w górach w różnych warunkach buduje wspaniałe relacje i z tymi relacjami, oraz wspaniałymi wspomnieniami człowiek zostaje na długo. Dodatkowo spędzając tydzień w Karkonoszach odkryliśmy sporo miejsc, zarówno nam nie znanych jak i takich o których naprawdę mało kto wie. Przejście przewodnickie to ciężki czas, ale naprawdę wspaniały. Chętnie przeżyło by się to jeszcze raz.

Ostatni dzień naszego przejścia przewodnickiego w Karkonoszach
Na przejściu każdy może się popisać swoimi skrywanymi umiejętnościami 😉

Pytam więc po co mi to było? Po co mi ten kurs na przewodnika Sudeckiego?

Czy więc warto w ogóle rozpoczynać kurs przewodnika Sudeckiego? Oczywiście, bo jak wspomniałem bardziej świadome podróżowanie cieszy. Do tego dochodzą nowe znajomości z fantastycznymi ludźmi którzy również kochają góry. Wykładowcy, przewodnicy czy inni kursanci to ludzie z różnych planet, każdy ma inne wykształcenie, inne zainteresowania, inne życie i metody, jednak mamy wspólną pasję, wspólny mianownik którym są góry. Kurs przewodnika Sudeckiego to kontuzje, krew, pot i łzy na szlaku, a w domu tony papieru i sporo czasu z nosem w książkach. Co będzie dalej zobaczymy, bo póki co jesteśmy na półmetku kursu. Jednak nawet gdybym miał już teraz odpuścić to wiem że było warto, a taki kurs mogę polecić każdemu miłośnikowi Sudetów, nawet tym bez aspiracji pracy w turystyce.

Z SKPSem jest szansa zdobywać takie szczyty… 😉

Czym jest SKPS?

“Najprościej można by stwierdzić, że Studenckie Koło Przewodników Sudeckich zajmuje się turystyką, ale byłoby to spore uogólnienie. Profil naszej działalności to przede wszystkim promowanie rejonu Sudetów i Dolnego Śląska przez szkolenie i informowanie. Obecnie największym przedsięwzięciem są organizowane kursy przewodnickie: na przewodnika sudeckiego oraz przewodnika wrocławskiego. Nasze tradycje sięgają lat 50 XX wieku, sami staliśmy się zatem trochę historią turystyki, natomiast przyjaźnie zawiązane w kole wytrzymują próbę czasu.

Przez wiele lat Koło było powiązane strukturalnie z większymi organizacjami, jak Związek Studentów Polskich albo PTTK, od 2015 roku jesteśmy natomiast samodzielnym stowarzyszeniem.”

Cytat zaczerpnięty ze strony https://skps.wroclaw.pl/skps/kim-jestesmy/


Zapraszam również moich postów o górach:
https://www.podrozepanaszpaka.pl/category/gory

i konkretnie o Sudetach:
https://www.podrozepanaszpaka.pl/category/sudety

oczywiście nie zapomnijcie również odwiedzić strony SKPSu
https://skps.wroclaw.pl/


Lubisz góry? Interesuje Cię kurs przewodnika Sudeckiego? Może ukończyłeś podobny kurs? Podobał Ci się post i/lub zdjęcia? Zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Jeśli chcesz pomóc w rozwoju bloga będzie mi miło jak udostępnisz tego posta swoim znajomym.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *