Camino de Santiago de Compostela. Camino del Norte rowerem praktycznie.

W internecie nie ma niestety za dużo informacji o Camino del Norte rowerem. Dlatego po powrocie z tej wyprawy postanowiłem stworzyć mały poradnik o tym szlaku i podpowiedzieć jak pokonać go rowerem. Właściwie dokładniej można by powiedzieć że nie podpowiadam jak go pokonać, ale czego w ogóle się spodziewać. Na samym jednak wstępie powiem że całości Camino del Norte rowerem pokonać się nie da! Bez pchania czy nawet wnoszenia roweru po prostu się nie da. Wybór jest prosty, albo będziemy często pchali i nosili rower, albo będziemy objeżdżać te odcinki. W dalszej części tego tekstu opowiem o Camino de Santiago na rowerze i mam nadzieję pomogę wam się przygotować do takiej podróży. My do Santiago de Compostela dojechaliśmy z Wrocławia, pokonując ponad 3350 km, ale tutaj skupimy się na trasie Irun – Santiago, po szlaku del Norte, czyli wzdłuż linii brzegowej.

Co to jest Camino de Santiage de Compostela?

Camino de Santiago to szlak pielgrzymkowy do grobu Św. Jakuba Apostoła w Hiszpańskim mieście Santiago de Compostela. Istniejący ponad 1000 lat szlak pielgrzymkowy, jeden z najważniejszych według wiary chrześcijańskiej obok Rzymu i Jerozolimy. Do celu prowadzi wiele szlaków oznaczonych muszlą i/lub żółtymi strzałkami. Pielgrzyma udającego się do Santiago zwyczajowo nazywa się pergrino, a samą drogę camino (obie nazwy pochodzą z języka Hiszpańskiego). Część szlaków Św. Jakuba wpisana jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO, w tym szlaki północne (Camino del Norte które przemierzaliśmy też). Wielu peregrino po wizycie w katedrze w Santiago udaje się w dalszą wędrówkę do Fisterry, gdzie w przeszłości uważano kończy się świat. Zatem można powiedzieć że odbywało się pielgrzymkę na koniec świata. Jako dowód przynoszono muszlę z nad oceanu, która stała się symbolem peregrino. Ocean miał oczyszczać i obmywać grzechy, palono pątniczą odzież, a człowiek mógł wrócić i rozpocząć nowe życie.

Camino de Santiago. Camino del Norte.

Dzisiejsze znaczenie szlaku jest nadal mocno utożsamiane z wiarą, ale motywy peregrino już są przeróżne. Jedni pielgrzymują oczywiście w celach sakralny, wielu po prostu ze względów turystycznych, inni w celach zdrowotnych lub jako ucieczka od świata. Motywów jest chyba tyle co ludzi na szlaku, ale faktem jest że nawet osoby o różnych poglądach na religię znajdą na szlaku coś dla siebie.

Jakie są trudności w Camino del Norte rowerem?

Camino del Norte rowerem jest absolutnie nie do przejechania. Szlak prowadzi w dużej mierze po bardzo stromych i nie dostosowanych do roweru ścieżkach. Dlatego niezbędne jest stosowanie objazdów, czasami są one wyznaczone, ale częściej nie są, a to powoduje że możemy się naciąć na schody lub inne rowerowe trudności. Stromizny po których prowadzi szlak powodują że często zamiast jechać musieliśmy rowery pchać lub nawet wnosić, a to jest dużo cięższe niż marsz z plecakiem (mówi to człowiek który nie jeden pieszy szlak pokonał). Przyznać trzeba że szlak oferuje piękne widoki i wspaniałe doznania estetyczne, jednak rowerzyści nie raz muszą się obejść smakiem.

Na zdjęciu nie widać, ale jest stromo i grząsko

Pierwszy odcinek przez Pireneje jest chyba najtrudniejszy. Dopiero za Bilbao robi się trochę luźniej, ale musimy by przygotowani że cała trasa da nam się we znaki. Do samego Irun z Wrocławia pokonaliśmy już ponad 2 tyś km, więc można powiedzieć że byliśmy już rozgrzani, a było naprawdę ciężko.

Przeszkodą bywały również schody…
lub wysokość… z poziomu morza 365m to spory podjazd

Czy na Camino del Norte są objazdy rowerowe?

Jeśli już zdarzają się oznaczenia objazdów to są one różnie znakowane, zależnie od regionu w którym jesteśmy.
W Kraju Basków oznaczenia na trasie zdarzają się bardzo rzadko, ale są czytelne na znakach w jedną stronę jest strzałka i bucik, a w drugą strzałka i rower, proste? Potem już kolejnych oznaczeń brak. Lepiej ma się rzecz w informatorach, te są darmowe i dostępne w kilku językach. Każdy odcinek jest dobrze opisany, a na mapie oznaczona jest droga alternatywna (jeśli istnieje).

Czasami objazdy bywały oznaczone

Kolejna jest Kantabria, tutaj nie ma co liczyć na oznaczenia (osobiście widziałem raz, ale bardzo słabo widoczne, namalowane na asfalcie i już mocno zatarte). Niestety na informator też nie ma co liczyć.

Wkraczamy do Kantabrii

W Asturii jest już ciut lepiej, oznaczeń jest sporo i opisane są skrótem BICI. Niestety to nie oznacza że jest lepiej, w zasadzie większość trasy alternatywnej jest pokierowana drogą N-632.

Bici, czyli objazd rowerowy

Ostatnią prowincją jest Galicja, bardzo dobre i dokładne oznaczenia. Większość słupków z podaną dokładną odległością do Santiago de Compostela. Rowerowych objazdów nie widziałem, ale przyznam szczerze że tutaj już od szlaku odbiliśmy trochę i jechaliśmy własną, alternatywną drogą. Najbardziej malownicze odcinki już dawno zostawiliśmy za sobą.

Szlakowskaz w Galicji

Gdzie można spać?

Spanie na Camino del Norte to żaden problem, po trasie znajduje się sporo schronisk (hiszp. albergue). Choć w sezonie może być różnie z miejscami, to dla rowerzysty mały problem bo ten najczęściej może się sprawnie przemieścić do kolejnego.

Schroniska możemy podzielić na trzy podstawowe grupy municypalne np. miejskie, prowadzone przez fundacje itp. oraz prywatne. Pierwsze dwa często są tańsze i my raczej z nich staraliśmy się korzystać. Cena to często donativo (czyli co łaska) lub 5-6 euro. Prywatne to już raczej w granicy 10-15 euro.

Zasady w schroniskach są raczej podobne, można w nich spędzić jedną noc, wymeldowanie w godzinach porannych (8:00-9:00), cisza nocna 22:00-6:00.

Albergue w Irun

Standard jest bardzo zróżnicowany i ciężko uogólnić. Czasami jest dostęp do wyposażonej kuchni, czasami jest tylko mikrofalówka, a czasami nie ma nic. Pokoje od 2-3 osobowych, po 40 osobowe (a pewnie i więcej). Łazienka i ciepła woda są raczej w standardzie, ale w sezonie z ciepłą wodą może być różnie (bojler), to jednak nie powinien być dramat bo w sezonie jest ciepło na dworze i zimną wodą też można się umyć.

Albergue na 40 miejsc w jednej sali

Uwaga! W niektórych schroniskach zdarza się że pojawia się dziwny regulamin, segregujący pielgrzymów. W Ribadeo w schronisku municypalnym jest zapis mówiący że pierwszeństwo miejsc mają niepełnosprawni, piesi, konni i rowerzyści (dokładnie w takiej kolejności). Niestety wieczorem my zostaliśmy wyproszeni z albergue, jako pielgrzymi rowerowi czyli drugiej kategorii.

Co z wodą? Czy na trasie są sklepy i restauracje?

Na trasie Camino del Norte na szczęście znajdziemy sporo źródełek z pitną wodą, więc nie ma potrzeby wozić ze sobą wielkiego zapasu, a jeśli nie w źródełkach to wodę można uzupełnić z kranu w albergue. Nam nie zaszkodziła, a przez całe Camino kupiliśmy wodę może dwa razy. Pamiętajmy jednak że żelazny zapas wody zawsze powinniśmy mieć w sakwie/plecaku. Jeśli chodzi o sklepy i restauracje tych jest dużo, ale zdarzają się dłuższe odcinki kiedy możemy nie trafić nic, dla rowerzysty nie jest to wielki problem, ale dla piechura już może być.

W Kraju Basków zdarza się możliwość uzupełnienia wody

Promy na trasie Camino del Norte:

Na odcinku z Irun do Santiago de Compostela, trafimy na trzy promy. Można je ominąć ale trzeba nadrobić sporo kilometrów, promy nie są drogie więc szkoda sił, czasu i zachodu na omijanie.

  • Pasai – cena: pieszy 0,8 euro, z rowerem 1,6 euro
  • Laredo – Santona – cena: pieszy 2 euro, z rowerem 3,5 euro
  • Somo – Santander – cena: pieszy 2,85 euro, z rowerem 4 euro
Prom z Loredo do Santona
Prom oficjalnie jest częścią Camino

A na koniec drogi Santiago de Compostela:

Ostatni nocleg przed samym celem polecam spędzić w Polskim Albergue w Monte de Gozo. Można w nim spędzić więcej niż jeden nocleg, a cena to donativo. W schronisku jest kuchnia do przygotowania posiłków (niestety palnik jest płatny 0,20 euro) i stołówka gdzie można zamówić menu peregrino (w zestawie: pierwsze danie, drugie danie, wino lub woda, kawa lub deser) za 8 euro. W schronisku pracują polscy wolontariusze, więc jest okazja porozmawiać z bardzo przyjaznymi rodakami.

Schronisko od celu dzieli odległość 5 km, dla rowerzysty jest to żadna odległość, a droga głównie w dół. Można w schronisku zostawić rzeczy, a do katedry w Santiago ruszyć na pusto w glorii i chwale. Tym bardziej że do samej katedry nie można wejść z plecakiem (a tym bardziej z rowerem).

Okolice katedry są pełne ludzi. Tłumy zarówno pielgrzymów ze wszystkich dróg oraz turystów koncertują się w centrum. Niestety nie dane nam będzie tutaj poczuć atmosfery skupienia, wszędzie łącznie z wnętrzem katedry, panuje gwar i tłok.

Ceny w Santiago są bardzo wygórowane więc nie polecam stołować się w centrum, chyba że ktoś ma nadmiar gotówki.

Powrót z Santiago de Compostela z rowerem do Polski:

Opcji jest sporo, ja się skupię na opisaniu naszej ponieważ w tym wypadku są to sprawdzone sposoby.

Porto – Wrocław. Z wyprzedzeniem kupiliśmy bilet lotniczy do Polski liniami Wizzair, dopłata do biletu za rower to 30 euro, bez względu na cenę biletu. Porto to dobra opcja ponieważ jest stosunkowo niedaleko od Santiago de Compostela, a w naszym przypadku mieliśmy lot bezpośrednio do swojego miasta.

Santiago de Compostela – Porto. Najprostszą opcją wydaje się jazda bezpośrednim autobusem, do wyboru mamy kilka linii. My sprawdzaliśmy Flixbusa (znanego również w Polsce) i Hiszpańskie linie Alsa. Dobrą informacją jest że w obu przypadkach transport rowerów jest możliwy. Cena to około 45 euro, a czas jazdy to 5h.

Pociąg z Vigo do Valenzy

Drugą opcją jest pociąg. Opcja ciut bardziej skomplikowana, ale zdecydowanie tańsza. Najpierw pakujemy się w pociąg do Vigo, cena biletu 11,10 euro, za rower nie dopłacamy nic. W kasie musimy zgłosić że będziemy jechać z rowerem dopiero wtedy dostaniemy bilet za 0,00 euro, który pozwoli nam przewozić rower w pociągu (my w tym pociągu biletów na rowery nie mieliśmy, na szczęście konduktor nas puścił). W Hiszpańskim Renfe przewóz rowerów do 100 km jest bezpłatny, a powyżej 100 km za dopłatą 3 euro. Wysiadamy na stacji Vigo Urzaiz. Teraz musimy przedostać się do stacji Vigo Guixar, odległość to ciut ponad 1 km. Teraz kupujemy bilet do granicznej miejscowości Valenza przy granicy po stronie Portugalskiej, cena to 4,00 euro i 0,00 euro za rowery. Pociągiem przekraczamy granicę i wysiadamy na końcowej stacji. Tam odejmujemy godzinę od zegarka i wsiadamy w pociąg do Porto. Kasy biletowej nie ma, ale bilety możemy kupić w pociągu u konduktora, cena to 11,10 euro, za rowery nie płacimy. Suma: 26,20 euro, a czas około 5h. Rachunek prosty że około 20 euro zostaje w kieszeni.

Dodatkowym plusem jazdy pociągiem jest możliwość przewozu roweru w całości, a w busach może się zdarzyć że rower trzeba będzie rozkręcać.

Podaję godziny pociągów jakimi jechaliśmy w dniu 14.10.2018, oczywiście przed waszą wyprawą polecam sprawdzić samemu godziny.
Santiago de Compostela – Vigo Urzaiz – 7:30 – 8:33
Vigo Guixar – Valenza Do Minho – 9:20 – 9:11 (Od razu mówię że nie cofamy się w czasie, godzina jest podana w czasie lokalnym)
Valenza Do Minho – Porto Campanha – 9:23 – 11:30

Metro w Porto również nie prowadzi dopłat za przewóz rowerów, więc jadąc na lotnisko możemy wpakować się do metra i jechać na normalnym bilecie.

Tutaj sprawdzisz aktualny rozkład pociągów:
Strona Hiszpańskich Kolei
Strona Portugalskich Kolei 

Nasz pociąg do Porto

Kilka słów na koniec od autora:

Katedra i samo Santiago de Compostela są piękne, to trzeba przyznać, ale jednak nie tego się spodziewałem. Jarmark, gwar i tłum ludzi skutecznie potrafią odstraszyć. Peregrino który przez wiele dni pielgrzymuje, wyciszony może zderzyć się z brutalną rzeczywistością. To utwierdza mnie w przekonaniu że ważna w tym wypadku jest droga, nie cel. Cel jest bo jakiś musi być, ale to podczas drogi człowiek może pomyśleć o sobie, o życiu, o wszystkim. Jadąc na rowerze z Wrocławia, czy z Irun, czy idąc pieszo skądkolwiek człowiek ma czas na spokojne myślenie, czego nam w życiu codziennym brakuje. Natłok informacji, ciągła gonitwa za czymś, hałas kontra droga, piękne widoki i czas.

Wschód słońca nad Irun

Czy było warto? Na szlaku była krew, był pot i zrezygnowanie, na pewno nie było łatwo, ale jestem pewien że było warto. Chociaż powiem szczerze drugi raz na Camino de Santiago rowerem mnie nikt nie namówi, ale pieszo nie mówię nie.


Zajrzyj również do postów o całej naszej wyprawie Camino Rowelove.

Może interesuje Cię ogólnie Hiszpania? Znajdziesz u mnie również posty nie związane z Camino.
https://www.podrozepanaszpaka.pl/category/hiszpania


Podobał Ci się ten post? Pomógł Ci mój blog? Byłeś na Camino del Norte lub innym Camino, a może dopiero się wybierasz, coś chcesz dodać lub o coś zapytać? Zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Jeśli chcesz pomóc w dalszym rozwoju bloga udostępnij go dalej, niech trafi do jak najszerszego grona czytelników.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *